Półfinał w Ustroniu długo był spotkaniem zamkniętym i bardzo taktycznym. Kuźnia wyglądała solidnie w defensywie, dobrze organizowała grę i nie pozwalała rywalom na zbyt wiele. Sama również potrafiła stworzyć zagrożenie, a po przerwie przełożyła przewagę na konkrety.

 

W 50. minucie piłkę do siatki z najbliższej odległości skierował Bambo Toure, wykorzystując dobitkę po uderzeniu Mykoli Buiego. Chwilę później stadion przy Sportowej eksplodował po raz drugi. Toure został sfaulowany w polu karnym, a jedenastkę na gola zamienił David Ubong James. Kuźnia kontrolowała wydarzenia na boisku i wydawało się, że ma mecz pod pełną kontrolą. Wtedy jednak do głosu doszła Unia. Kontaktowego gola goście zdobyli po rzucie wolnym. Mateusz Słodowy dośrodkował piłkę w pole karne, nikt jej nie przeciął, a futbolówka zaskoczyła Pawła Florka i wpadła do siatki.

 

Ten moment wyraźnie odmienił przebieg spotkania. Unia uwierzyła, że jeszcze może wrócić do gry, choć Kuźnia nadal miała swoje sytuacje i długo broniła korzystnego wyniku. Gdy wydawało się, że gospodarze dowiozą awans do końcowego gwizdka, w doliczonym czasie gry doszło do kolejnego zwrotu akcji. Sędzia wskazał na wapno, a Słodowy pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.

 

O awansie musiał zadecydować konkurs rzutów karnych. W nim więcej spokoju i skuteczności zachowali przyjezdni, którzy wygrali serię jedenastek 5:4 i zameldowali się w finale wojewódzkiego Pucharu Polski.