Wyjazd pod Jasną Górę okazał się dla Orła znakomity. W takich też nastrojach beniaminek udaje się na zimową przerwę, bo końcówka rozgrywek ułożyła się dla niego optymalnie. – Szacunek dla chłopaków, bo „ciężary” w tej fazie jesieni były. Rywale trudni, do tego nasze kadrowe problemy. Dziś gościliśmy u drużyny mocnej na własnym boisku i sami przekonaliśmy się, dlaczego tak jest. Przeciwnik dobrze rozpracował nasz plan i nie było nam łatwo zrealizować to, co sobie zakładaliśmy – zaznacza Krzysztof Wądrzyk, szkoleniowiec zespołu z Łękawicy.

Wszystkie najważniejsze wydarzenia sobotniego meczu pochodzą z jego rewanżowej połowy. W 48. minucie akcję Victorii przerwał ręką w polu karnym Adrian Komraus. Podyktowaną przez sędziego „11” wykorzystał Adrian Błaszkiewicz. Odpowiedź Orła była nie tyle błyskawiczna, co konkretna. Najpierw w 59. minucie strzał Filipa Moiczka w poprzeczkę miał swoją kontynuację w postaci dobrego zachowania i „zbiórki” Kacpra Barona oraz finalizacji Seweryna Caputy z okolic 11. metra. W 65. minucie przyjezdni już prowadzili. Oskrzydlającą akcję przeprowadził Moiczek, futbolówkę przepuścił Caputa, a wątpliwości nie pozostawił Baron, uderzając nie do obrony z 7. metra.

Wówczas jednak losy spotkania przesądzone nie zostały, bo po stracie gospodarze znaleźli sposób na rozmontowanie defensywy Orła. Zaliczkę przywrócił dopiero wprowadzony nieco wcześniej Marcin Wróbel, znajdując się we właściwym miejscu i o odpowiedniej porze przy akcji Kamila GazurkaDamianem Chmielem w 83. minucie. W doliczonym czasie gry goście przypieczętowali zasłużone zwycięstwo doskonałą kontrą. Adrian Rakowski wypuścił na pozycję sam na sam Wróbla, ten dojrzał jeszcze lepiej ustawionego Norberta Kasperę, który golem zaznaczył swoją obecność na murawie również po zmianie.

– Chcieliśmy bardzo wygrać i punkty były dziś najważniejsze, aby skończyć pomyślnie rok tak udany dla klubu – komentuje Wądrzyk.