Beskid rozpoczął strzelanie już w 3. minucie spotkania. Pięknym strzałem z 23. metra w samo okienko bramki Radosława Pietrasika popisał się Kamil Janik. Na kolejnego gola kibice zgromadzeni na stadionie w Skoczowie musieli poczekać do 19. minuty. Michał Szczyrba dośrodkował z rzutu rożnego na „długi” słupek wprost na głowę niepilnowanego Damiana Szczęsnego, który podwyższył na 2:0. Wkrótce gospodarze znowu mogli cieszyć się ze zdobytego gola. Kolejny raz asystował Szczyrba, a piłkę w bramce umieścił Adrian Sikora. Beskid nie zamierzał poprzestać na dotychczasowych zdobyczach. Pietrasika próbowali pokonać jeszcze Szczyrba i Sikora, ale golkiper zespołu z Leśnej skutecznie zapobiegł utracie kolejnych bramek w pierwszej odsłonie.

- Jeszcze w pierwszej połowie nasza gra nie wyglądała źle. Owszem, Beskid miał zdecydowaną przewagę, ale próbowaliśmy reagować na wydarzenia boiskowe, żeby wspomnieć o strzale Grzegorza Rzeszótki czy sytuacji Aleksandra Moronia, który zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału z 7. metra. Na drugą połowę praktycznie nie wyszliśmy, zaczęliśmy ją fatalnie. Gospodarze wygrali zasłużenie, choć moim zdaniem nasza gra była lepsza niż wskazuje na to wynik - oznajmił nam prezes LKS-u Leśna Piotr Raczek.
 


W rewanżowej połowie obraz meczu nie zmienił się – przewaga Beskidu nie podlegała dyskusji. Goście skutecznie bronili się tylko przez 5. minut po wznowieniu gry. W 51. minucie prostopadłe podanie otrzymał Szczęsny i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem przyjezdnych. Dubletu koledze z drużyny pozazdrościł najwyraźniej Sikora, który pokonał Pietrasika już 120. sekund później, skutecznie dobijając piłkę odbitą od słupka bramki gości. Gospodarze w dalszej części meczu zdobyli jeszcze 2 gole, hat-tricka skompletował Szczęsny, a wynik meczu ustalił Szczyrba, który umiejętnie dobił strzał Adriana Borkały w słupek.

- Cieszę się, że stworzyliśmy dużo dobrych sytuacji i zrealizowaliśmy założenia taktyczne nakreślone na to spotkanie. Sumiennie pracujemy na treningach, a dzisiejszy mecz pokazał, że zmierzamy w dobrym kierunku - podsumował Bartosz Woźniak, szkoleniowiec Beskidu.