Pierwsza połowa ułożyła się po myśli Zatorzanki, która skutecznie wykorzystywała błędy rywala i groźnie kontrowała po stratach piłki. LKS częściej utrzymywał się przy futbolówce i próbował narzucić swoje warunki gry, jednak brakowało konkretów pod bramką przeciwnika, a skuteczność pozostawiała wiele do życzenia.

 

Po przerwie obraz gry wyraźnie się zmienił. Zespół z Bestwiny jeszcze mocniej nacisnął na rywala, częściej gościł pod polem karnym rywala i w końcu znalazł drogę do bramki. Kontaktowe trafienie padło po akcji testowanego zawodnika, który wyszedł sam na sam z bramkarzem po prostopadłym podaniu Wojciecha Wilczka. Chwil kilka później później było już 2:2, gdy w zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Hubert Matykiewicz, uderzając pod poprzeczkę.

 

Mimo kolejnych okazji, LKS nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. - Na pewno nie jestem zadowolony z wyniku, bo więcej atutów było po naszej stronie. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:2 i musieliśmy gonić wynik. Przez większość meczu byliśmy w posiadaniu piłki i kreowaliśmy więcej sytuacji, a rywal kontrował po naszych stratach. Szkoda, bo zabrakło skuteczności - podsumował Marcin Stefanowicz, trener LKS-u Bestwina.