Pachniało niespodzianką
I to do pełnej godziny rywalizacji Górala Istebna z Drzewiarzem Jasienica zanosiło się na rozstrzygnięcie nieoczekiwane.
Drzewiarz zadał cios jako pierwszy. W 18. minucie defensorzy gospodarzy wybili piłkę przed pole karne, skąd instynktownie powtórnie przed bramkę skierował ją Kacper Czulak. Na 5. metrze idealnie znalazł się Jonasz Piękoś, który z bliska nie miał trudności z pokonaniem Dominika Polacka. Nie był to jednak bynajmniej moment, w którym faworyt przejął inicjatywę w rywalizacji z „czerwoną latarnią” V-ligowej stawki. – Trochę się rozluźniliśmy. Wcześniej jeszcze mieliśmy kilka niezłych okazji, więc gdzieś w głowie mogła się pojawić myśl, że ten mecz jakoś sam się wygra – opowiada Konrad Kuder, grający trener ekipy z Jasienicy.
Brak właściwego poziomu skupienia to jedno, a ambitna postawa Górala drugie. W 29. minucie mieliśmy remis, kiedy po przechwycie celne uderzenie wykonał Bartłomiej Rucki. A jeszcze przed przerwą rezultat zmienił się całkowicie na korzyść Istebnian. Egzekwowany rzut wolny przez miejscowych zakończył się trafieniem Antoniego Kukuczki, które zmusiło po przerwie Drzewiarza do wzmożonych wysiłków, by nie ponieść zaskakującej porażki.
Swego goście dopięli. W 62. minucie Bartłomiej Lorenc dośrodkował ze skrzydła do Szymona Królaka, którego pierwszy strzał golkiper Góral sparował, ale wobec dobitki – po tym, jak piłka zatrzymała się w błocie przed „świątynią” – nie miał nic do powiedzenia. Zawodnicy z Jasienicy dążyli do wygranej, a zapewnili ją sobie dopiero na finiszu. W 85. minucie wrzutkę Kudera z rzutu wolnego spuentował na dalszym słupku Tomasz Drewniak, z kolei już w czasie dodanym do regulaminowego kontrę i podanie Marka Sobika odpowiednio wykończył Maciej Kaczmarczyk.
Jak podkreśla trener przyjezdnych, nie można zapomnieć, że Drzewiarz wystąpił w Istebnej bez nominalnych stoperów, co spowodowało konieczność „łatania” formacji obronnej. – Zwycięzców się nie sądzi. Mamy kolejne punkty, o które przy walecznym przeciwniku wcale łatwo nie było – podkreśla Kuder.