Passa przerwana po przerwie
Po dwutygodniowej przerwie do zmagań w Betclic 2. Lidze wrócili piłkarze Rekordu Bielsko-Biała, którzy dziś mierzyli się na wyjeździe z Podhalem Nowy Targ.
Początek spotkania należał do Podhala, które od pierwszych minut starało się narzucić własne warunki gry. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i regularnie wypracowywali rzuty rożne, jednak ich przewaga nie przekładała się na wiele klarownych sytuacji. W 6. minucie Wiktor Kaczorowski musiał wykazać się umiejętnościami po uderzeniu z dystansu zawodnika Podhala. W kolejnych fragmentach nie brakowało twardej walki, a jej konsekwencje szczególnie dotknęły Dawida Mazurka i Piotra Ceglarza, którzy z powodu urazów przedwcześnie zakończyli udział w spotkaniu. Z czasem Rekord zaczął jednak coraz śmielej odpowiadać na poczynania rywali.
W 32. minucie Kaczorowski zatrzymał Marcinho, który oddał groźny strzał z bliskiej odległości. Chwilę później dwukrotnie przed szansą stanął Mateusz Tekieli. Najpierw jego uderzenie nie sprawiło większych problemów Dorianowi Frątczakowi, a następnie zawodnik Rekordu nieznacznie pomylił się po strzale głową. Tuż przed przerwą ponownie zagroził Marcinho, posyłając piłkę obok bramki z około 18 metrów.
Po zmianie stron Podhale szybko przeniosło ciężar gry pod bramkę Bielszczan. Już w 46. minucie Kaczorowski interweniował po strzale Marcinho, a pięć minut później sprawdził go również Mikołaj Lipień. Rekord odpowiedział próbami Filipa Sapińskiego oraz Daniela Ściślaka, który w 61. minucie uderzał z rzutu wolnego. Przełom w rezultacie nastąpił po kolejnym rzucie rożnym dla Podhala. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Szymon Sobczak, który z około 6. metrów głową skierował piłkę do siatki.
Stracony gol zmusił Rekord do zdecydowanego ataku. W środku pola, po faulu na Kacprze Kasprzaku, doszło do przepychanki, której konsekwencją była czerwona kartka dla Tomasza Boczka. Mimo gry w osłabieniu Rekord podjął "rękawice". W 75. minucie zmiennik Gabriel Kasprowicz przedarł się prawym skrzydłem i dokładnie dośrodkował w pole karne. Ściślak wykorzystał dogranie i strzałem głową pokonał Frątczaka, przywracając remis. Radość gości nie trwała jednak długo. Rekord został zepchnięty do głębokiej defensywy, a pozostawiony bez opieki Arkadiusz Nowak wykorzystał przestrzeń przed polem karnym i popisał się efektownym uderzeniem, po którym Podhale wyszło na 2:1 i ten wynik utrzymał się do końca.