SportoweBeskidy.pl: Świętowanie po awansie długo trwało?

Paweł Krywult: Długo, do białego rana (śmiech). Bardzo cieszymy się z tego sukcesu, ale jednocześnie już myślimy o przyszłości.

 

SportoweBeskidy.pl: Z przymrużeniem oka, zimowy obóz w Turcji się spłacił?

P.K.: Jak najbardziej. To jednak przede wszystkim zasługa chłopaków, którzy w dużej mierze sami sfinansowali ten wyjazd. Pobyt w Turcji i ciężka praca wykonana podczas obozu zaprocentowały. Było to szczególnie widoczne w finale baraży, gdzie w drugiej połowie wyglądaliśmy motorycznie lepiej od Żaru.

 

SportoweBeskidy.pl: Jak określić Waszą drużynę z tego sezonu? To chyba nie był gwiazdozbiór, a raczej grupa ludzi, którzy dobrze się ze sobą czują, co później przekłada się na wyniki.

P.K.: Mamy świetną atmosferę. Na treningach regularnie pojawia się 15-18 zawodników, a przed barażami frekwencja przekraczała nawet 20 osób. Jest dużo śmiechu i dobrej energii, ale gdy przychodzi czas pracy, chłopaki zostawiają serce na boisku. Ta drużyna zapisze się w historii klubu i bardzo się cieszę, że udało się stworzyć taką grupę.

 

SportoweBeskidy.pl: Awansowaliście do ligi okręgowej po barażach, które dostarczyły wielu emocji i cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Jak prezes ocenia tę formułę?

P.K.: Do A-klasy również awansowaliśmy poprzez baraże, więc znamy ten smak. Oczywiście można różnie na to patrzeć, zwłaszcza gdy ma się sporą przewagę punktową nad rywalami, ale z punktu widzenia kibica to bardzo ciekawa formuła. Przyciągnęła mnóstwo ludzi na trybuny. Przez ostatnie dni, gdziekolwiek nie spojrzało się w mediach społecznościowych, wszędzie była Wilamowiczanka (śmiech).

 

SportoweBeskidy.pl: Wilamowiczanka była przygotowana na awans zarówno sportowo, jak i organizacyjnie? Czy był to cel na ten sezon?

P.K.: Przed sezonem mówiliśmy przede wszystkim o miejscu w czołowej piątce. Nie rozpoczęliśmy rozgrywek najlepiej, ale później przyszła seria dziesięciu zwycięstw z rzędu i zanotowaliśmy znakomitą rundę jesienną. Wiosną pojawiły się kontuzje, jednak jako klub jesteśmy gotowi na kolejny krok. Mamy wielu zaangażowanych ludzi, pomagają nam działacze, sponsorzy i oldboje. Organizacyjnie jesteśmy przygotowani na grę w wyższej lidze.

 

SportoweBeskidy.pl: Po awansie szykuje się gorące lato pod względem transferowym?

P.K.: Rozmawialiśmy już o tym z trenerem i zarządem. Wiemy, że potrzebujemy wzmocnień. Przede wszystkim przydałby się rasowy napastnik, bo na tej pozycji mieliśmy pewne braki. Myślę, że będziemy chcieli pozyskać dwóch lub trzech zawodników. W lidze okręgowej czeka nas więcej grania i większe wymagania.

 

SportoweBeskidy.pl: Czy można już powiedzieć, że Wilamowiczanka jest dziś stabilnym klubem? W przeszłości, za poprzednich władz, tego aspektu momentami brakowało.

P.K.: Zdecydowanie tak. Wilamowiczanka jest obecnie stabilnym klubem. Cały czas się rozwijamy, pozyskujemy nowych sponsorów, a niedawno podpisaliśmy umowę o współpracy z Rekordem. Mamy blisko 150 trenujących dzieci, a sponsorzy również dostrzegają, że rozwój młodzieży jest dla nas bardzo ważny.

 

SportoweBeskidy.pl: No właśnie, w ostatnich dniach podpisaliście umowę o współpracy z bielskim Rekordem, który będzie korzystał z Waszych obiektów. To z jednej strony nobilitacja, ale z drugiej także wyzwanie logistyczne.

P.K.: Co roku inwestujemy dużo pracy w utrzymanie naszego boiska i w najbliższym czasie planowane są kolejne zabiegi pielęgnacyjne. Każdy, kto grał u nas w tym sezonie, chwalił stan murawy. Takie opinie słyszeliśmy również od przedstawicieli Rekordu. Pierwsza drużyna ma już za sobą premierowy trening w Wilamowicach. Sama umowa to jednak znacznie więcej niż tylko udostępnienie obiektu. Nasi młodzi zawodnicy będą mogli uczestniczyć w testach w Rekordzie, a trenerzy korzystać ze staży i wymiany doświadczeń. Korzyści jest naprawdę wiele i liczę, że ta współpraca będzie rozwijała się przez kolejne lata.

 

SportoweBeskidy.pl: Dziękuję za rozmowę i życzymy powodzenia na wyższym szczeblu rozgrywkowym!

P.K.: Dziękuję bardzo.