– Sięgamy po wyjazdowe punkty po skutecznej grze z przodu i z zachowaniem szczelnej defensywy – mówi zadowolony z postawy swojej drużyny Mateusz Żebrowski, szkoleniowiec „rekordzistek”, które w 15. kolejce sprawiły niespodziankę i okazały się lepsze od sklasyfikowanych aktualnie na podium zawodniczek Górnika Łęczna.

Plan gry Bielszczanek na wyjazdowe spotkanie „wypalił”, czego potwierdzeniem przebieg boiskowych zdarzeń. W 19. minucie piłka do bramki gospodyń wpadła po raz pierwszy. Oliwia Zgoda dośrodkowała z rzutu wolnego z okolic linii bocznej, a nadbiegająca Julia Gutowska głową pokonała bramkarkę Górnika. Faworytki meczu do odrabiania strat zabrały się dość ospale, ale spora w tym zasługa skupionych na zadaniach defensywnych biało-zielonych. Końcówka premierowej połowy mogła wprawić miejscowe w osłupienie, ale próba Darii Długokęckiej po dograniu Gutowskiej poszybowała ponad poprzeczką.

Scenariusz drugiej części to dalsza inicjatywa optyczna piłkarek z Łęcznej i... sumienna praca w destrukcji przyjezdnych. Spora liczba dośrodkowań w pole karne lądowała w rękawicach Kingi Ptaszek, raz bielski zespół mógł natomiast mówić o dużym farcie, gdy futbolówka odbiła się od poprzeczki, a w powstałym pod bramką „kotle” nie ujawniła się żadna egzekutorka. Za to w 74. minucie rajd Zgody zatrzymała w „16” wbrew przepisom Weronika Kaczor. Do strzału z 11. metrów podeszła Dominika Dereń, czyniąc swoją powinność bezlitośnie i zapewniając Rekordowi komplet punktów.

– Dużo czasu poświęcamy na to, aby mieć solidne fundamenty w obronie i to widać. O ile inauguracja wyszła nam średnio, to zarówno z Czarnymi w Sosnowcu, jak i tu w Łęcznej, było znacznie lepiej. Liczymy teraz na dopisanie punktów do naszego dorobku na własnym boisku – zauważa trener Rekordu.