Plan był. Realizacja również... przez blisko godzinę
Drużynę z Chyba w świąteczną sobotę czekało nie lada wyzwanie. Na teren Cukrownika zawitał dziś lider Ligi Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej, Tempo Puńców.
- Myślę, że tak trochę napsuliśmy krwi liderowi. Mieliśmy plan, żeby się przeciwstawić i do pierwszej straconej bramki dobrze go realizowaliśmy. Zmieniliśmy system, postawiliśmy bardziej na defensywny wariant. Później jednak zaryzykowaliśmy i przeciwnik zasłużenie wygrał. Pozostaje życzyć powodzenia i jak najszybszego "zaklepania" awansu. Chciałbym pochwalić chłopaków, bo w ciągu jednego tygodnia potrafili się przekształcić na bardziej defensywną grę - powiedział trener nam Cukrownika, Szymon Miłek.
Od pierwszych minut spotkanie przebiegało pod dyktando gości, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i prowadzili grę. Cukrownik był jednak dobrze zorganizowany w defensywie i długo skutecznie rozbijał ataki rywali, zmuszając lidera do bicia głową w mur. Gospodarze skupiali się głównie na zabezpieczeniu własnej bramki i szukaniu swoich szans w nielicznych kontratakach. W pierwszej połowie jedyną groźniejszą sytuację miał Szymon Żur, jednak jego uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi Tempa.
Po zmianie stron napór gości przyniósł efekt. W 56. minucie Dawid Hanzel wykorzystał błąd bramkarza, który nie najlepiej wybił piłkę z tzw. „piątki”, i otworzył wynik spotkania. 10. minut później ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie. Po rzucie rożnym i sporym zamieszaniu w polu karnym znalazł się w odpowiednim miejscu i z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. W 80. minucie Tempo musiało jednak radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla bramkarza Wojciecha Maciejowskiego, który zagrał ręką poza polem karnym.
Mimo gry w "10" goście nie oddali inicjatywy i w końcówce przypieczętowali zwycięstwo. W doliczonym czasie gry Rafał Adamek wykorzystał prostopadłe podanie za linię obrony, a po chwili zawahania golkipera minął się on z piłką, co pozwoliło zawodnikowi Tempa ustalić wynik.