SportoweBeskidy.pl: Jakie panują nastroje po pierwszym zwycięstwie w tym sezonie w BBTS-ie? 
Piotr Pluszyński:
A jak Pan myśli?

SportoweBeskidy.pl: Przypuszczam, że wręcz szampańskie...
P.P.:
Na pewno nie pogrzebowe. Nie rozpatruję tego w kwestii cierpliwości, nie jestem też wróżką, aby mówić czy zwiastuje to coś dobrego. Trzeba wygrywać w tej lidze i chcemy grać jak najlepiej. 

SportoweBeskidy.pl: - Celem siatkarzy BBTS Bielsko-Biała na sezon 2017/18 ekstraklasy jest znalezienie się w gronie ośmiu najlepszych drużyn w końcowej klasyfikacji - Nie czuje się Pan zażenowany własnymi słowami, które powiedział Pan przed rozpoczęciem sezonu?
P.P.: Dalej chciałbym, aby tak było, jednak w życiu jest tak, że plany się zmieniają. Może to będzie brzmieć jak banał, ale to jest sport i wszyscy chcą wygrywać w każdym meczu. 

SportoweBeskidy.pl: Ratislav Chudik to na pewno już były trener BBTS-u? Był ostatnio widziany na meczu, podobno wciąż przychodzi do pracy oraz nie może się dogadać w sprawie rozwiązania kontraktu… 
P.P.:
Jak Pan lepiej wie, to po co to pytanie?

SportoweBeskidy.pl: Nie wiem, dlatego chcę zweryfikować wszelkie plotki z najbardziej kompetentną osobą w tym temacie jaką jest Pańska osoba. 
P.P.:
To, że był widziany na meczu to przecież nie musi mieć żadnego drugiego dna. Wcześniej zasiadał na ławce trenerskiej jako trener, teraz jako kibic na trybunach - ot cała filozofia. 

SportoweBeskidy.pl: Czyli kibice mogą być pewni, że sprawa z Ratislavem Chudikiem jest już załatwiona?
P.P.:
Czy pewne rzeczy nie mogą zostać wewnątrz, tylko trzeba wszystko upubliczniać, kto kiedy się do kogo uśmiechnął, czy puścił oko? Są pewne kwestie w negocjacjach, które trzeba przestrzegać i dżentelmeni powinni wiedzieć o jakich sprawach nie należy rozmawiać. 

SportoweBeskidy.pl: Ja słyszałem tylko, że dżentelmeni nie powinni rozmawiać o pieniądzach. 
P.P.:
Dżentelmeni przede wszystkim powinni szanować drugą osobę. Nie chcę rozmawiać o negocjacjach z trenerem Chudikiem, bo nie wiem co on na to mógłby powiedzieć i czy sobie tego w ogóle życzy. 

SportoweBeskidy.pl: Pożegnaliście się teoretycznie z trenerem w poniedziałek zeszłego tygodnia, a poinformowaliście o tym dopiero w dniu meczu. Pal licho już media, ale czy tak się traktuje własnych kibiców? Tę garstkę ludzi, którzy jeszcze nie wiem jakim cudem wam kibicują. 
P.P.:
Pożegnaliśmy się już wcześniej, gdyż w piątek po przegranym meczu. Znając wasz portal to nigdy nie będzie się wam nic podobać. Dlaczego tak późno o tym poinformowaliśmy? Nie było mnie w Bielsku. Miałem daleki wyjazd i dopóki z niego nie wróciłem, nie przedyskutowałem tych spraw z odpowiednimi osobami nie mogłem informować o tym kibiców. To by było nieeleganckie. Stąd ta informacja odpowiednio późno poszła w eter. 

SportoweBeskidy.pl: A co się Panu nie podoba w naszym portalu (śmiech)? 
P.P.:
Tu nie chodzi już o Sportowe Beskidy tylko o współczesne dziennikarstwo. Jak nie ma trupa, to nie ma dobrego newsa. Tak samo Pan teraz szuka jakieś sensacji. 

SportoweBeskidy.pl: Po prostu pytam Panie Prezesie, choćby w imieniu kibiców. 
P.P.:
Zapewniam Pana, że do kibiców docierają najważniejsze rzeczy, a pewne kwestie nie powinny po prostu przedostawać się do świata mediów. 

SportoweBeskidy.pl: A jak już jesteśmy w tym temacie - jest Pan prezes zadowolony z frekwencji na meczach w Hali pod Dębowcem? 
P.P.:
A który klub w Polsce może być zadowolony? Od dwóch lat frekwencja na meczach siatkówki permanentnie spada. Oczywiście, nie jesteśmy z tego zadowoleni. Częściowo sami sobie jesteśmy winni - gdyby gra naszego zespołu była lepsza, to i frekwencja byłaby lepsza. Ale taka już jest łaska kibiców... ich przyciągają zwycięstwa.

SportoweBeskidy.pl: Co by Pan powiedział wszystkim ludziom, którzy domagają się Pańskiej dymisji?
P.P.:
Doprawdy? Jest Pan drugą, jak nie pierwszą osobą, która publicznie podnosi ten temat. 

SportoweBeskidy.pl: Panie Prezesie wystarczy choćby spojrzeć na fora internetowe, aby spotkać się z podobnymi opiniami...
P.P.: Nie wiem - nie czytam ich. Każdemu wolno się domagać, każdy ma prawo do własnej opinii...

SportoweBeskidy.pl: ... to inaczej - jest Pan zadowolony ze swojej pracy w BBTS-ie?
P.P.:
Wedle starego przysłowia: Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Nie wiem, od tego są odpowiednie organy, które są bardziej miarodajne od mojej opinii. 

SportoweBeskidy.pl: A kibice?
P.P.:
Kibice nie mają przyjemności z pracy zarządu tylko z gry drużyny. Ich nie satysfakcjonuje, kto jest prezesem, czy kto zasiada w zarządzie tylko postawa zawodników na parkiecie. Tu tkwi problem, a nie jak Pan próbuje sugerować, że nazwisko prezesa kibicom się nie podoba.