Po pierwszej wygranej: Kamień spadł z serca
Po 5. kolejkach Strażak Dębowiec doczekał się pierwszego zwycięstwa w Lidze Okręgowej. Zespół Łukasza Agaty pokonał 4:1 faworyzowany LKS Leśna, a szkoleniowiec gospodarzy nie ukrywał, że po spotkaniu spadł z niego spory ciężar.
Strażak od początku sezonu zbierał pochlebne recenzje za swoją postawę na boisku, ale za dobrą grą nie szły zdobycze punktowe. W starciu z LKS-em Leśna gospodarze znaleźli jednak sposób na rywala. Choć goście częściej utrzymywali się przy piłce, to Strażak był konkretniejszy pod bramką. - Rozmawialiśmy w szatni o tym, że wszyscy nas chwalili, ale nie przekładało się to na wyniki. Zagraliśmy z bardzo dobrym rywalem, ale mieliśmy na niego sposób. Bazowaliśmy na kontrach, ustawiliśmy się niżej, nauczeni poprzednimi meczami, i to przyniosło rezultat. Rywale dłużej operowali piłką, ale to my mieliśmy więcej konkretów i sytuacji bramkowych - przyznaje Łukasz Agata, trener Strażaka.
Dla beniaminka pierwsze zwycięstwo na tym poziomie ma szczególne znaczenie. Wcześniejsze spotkania pokazały, że Strażak nie zamierza być w „okręgówce” jedynie statystą, ale brakowało przełożenia dobrej gry na punkty.
- Kamień z serca spadł, ciśnienie zostało spuszczone. Decydujący był dla nas mecz pucharowy z LKS-em Pogórze. Musieliśmy jednak zapłacić frycowe. Mamy sporo młodzieży, która dopiero się uczy, również tej ligi. To dla tych chłopaków nowe doświadczenie, dlatego potrzebowaliśmy takiego meczu i takiego wyniku - podkreśla Agata.