"Górale" nie mieli łatwego zadania, a gospodarze skorzystali na znakomitym otwarciu spotkania. W 4. minucie Jewgienij Szykawka został sfaulowany w "16" przez Szymona Brańczyka, po czym sam wymierzył sprawiedliwość. Nie był to jedyny trudny moment dla Bielszczan. Tu wspomnieć trzeba również o 76. minucie, kiedy Iwo Kupidura ulokował piłkę w bramce Podbeskidzia. O ile pierwszy z goli otworzył wynik na korzyść Zagłębia, tak drugi dał miejscowym wyrównanie. A do tego wcale dojść nie musiało...

Przyjezdni w ofensywie nie byli szczególnie efektywni, aż do 37. minuty, kiedy pozyskany latem środkowy pomocnik Oskar Sewerzyński popisał się celnym uderzeniem z okolic 18. metra, ustalając rezultat na półmetku sparingu. Jeszcze w tej części meczu najdogodniejszą szansę zmarnował Lucjan Klisiewicz w bezpośrednim starciu z Dawidem Kudłą.

W przerwie trener Marcin Włodarski wprowadził niemal w całości odmienny skład, pozostawiając na murawie tylko Bartosza Martosza oraz Kacpra Smolińskiego. Ze swoich minut doskonale skorzystał za to Krzysztof Twardosz. Zawodnik bielskiej "dwójki" w 59. minucie zrobił to, co powinien po asyście Bartosza Bierońskiego. Fakt, że z pomocą młodemu napastnikowi przyszedł też rykoszet. Więcej bramek I-ligowiec nie zdobył, choć powinien przynajmniej raz cieszyć się z łupu i "odjechać" przeciwnikowi na 3:1. W Sosnowcu doszło jednak do zdarzenia niecodziennego, bo Marcin Biernat zmarnował rzut karny, podyktowany za przewinienie na Martoszu. Intencje kapitana "Górali" wyczuł Kacper Siuta.

Kolejny sparing już w najbliższy wtorek w Dankowicach - o godzinie 11:00 rozpocznie się test-mecz z rezerwami Banika Ostrawa