Początek wyborny, finisz pechowy
Tych ekstraligowych punktów piłkarkom Rekordu Bielsko-Biała może brakować. W Szczecinie, używając terminologii rodem ze sportów walki, miały już gospodynie „na łopatkach”.
Lepszego scenariusza wyjazdowej potyczki przyjezdne wyśnić sobie nie mogły. Nie dość, że w 11. minucie dokonały otwarcia wyniku – po faulu na Roksanie Gulec rzut karny na gola pewnie zamieniła Dominika Dereń – to jeszcze w 20. minucie dystans powiększyły. Na liście strzelczyń zameldowała się Daria Długokęcka, a przy trafieniu na 2:0 być może i równie ważną rolę odegrała walcząca skutecznie z rywalkami o piłkę Oliwia Zgoda.
Dla niepokonanych w tym sezonie podopiecznych Piotra Łęczyńskiego bramkowe łupy „rekordzistek” były zgoła szokującymi zdarzeniami, ale należało się spodziewać ich reakcji. Na konkretną odpowiedź przyszło zaczekać do 32. minuty. Szczecinianki posiadaną inicjatywę i częste nękanie defensywy Rekordu udokumentowały celnym uderzeniem Leny Świrskiej. Ta sama zawodniczka dała się we znaki biało-zielonym także w 52. minucie, gdy głową pokonała Kingę Ptaszek. Obu zespołom było wówczas w równej mierze blisko i daleko do zgarnięcia kompletu, choć w niekwestionowany sposób piłkarki Pogoni zyskały przewagę mentalną.
Mimo utracenia komfortowej zaliczki, zawodniczki z Bielska-Białej nie zamierzały ograniczać się wyłącznie do obrony. W 75. minucie Nikola Dębińska znalazła się w niezłej sytuacji, ale ze strzałem poradziła sobie bramkarka miejscowych, z dystansu próbowała również Julia Gutowska. I wreszcie w czasie doliczonym emocje sięgnęły zenitu. Wpierw po dalekim wybiciu Ptaszek na bramkę Pogoni popędziła Dębińska, lecz finalnie wcelowała w słupek. To zemściło się dotkliwie w 95. minucie, kiedy potężne zamieszanie najlepiej wykorzystała Zofia Giętkowska, z bliska lokując futbolówkę „w sieci” ku zrozumiałej rozpaczy bielszczanek.
– Zapracowaliśmy na to, żeby punkt lub punkty ze Szczecina wywieźć. To bolesna porażka, ale jednocześnie wiem, że idziemy w dobrym kierunku. Wierzę, że będziemy się dalej rozwijać i zdobywać cenne doświadczenie – mówił po spotkaniu na łamach klubowej strony Rekordu szkoleniowiec Mateusz Żebrowski.