Pod kontrolą, ale z dreszczykiem emocji
Pozytywnie można ocenić formę Rekordu na wstępie nowego sezonu. Potwierdził to mecz 4. kolejki z Sokołem Kleczew.
Jeśli chodzi o indywidualne "laurki", bardzo dobry występ zanotował w tym starciu Mateusz Tekieli. Od początku spotkania był bardzo groźny na prawej stronie i przyjezdni zaczęli poświęcać coraz więcej uwagi młodemu zawodnikowi. To ich zgubiło w 13. minucie, wszak Rekord przeprowadził bramkową akcję drugą stroną. Mateusz Klichowicz sprytnie zszedł do środka i precyzyjnie przymierzył po długim rogu. "Rekordziści" mieli kolejne okazje. W 20. minucie szansę miał Daniel Ściślak, następnie niewiele do szczęścia zabrakło Konradowi Karecie. Rekord do szatni jednak dopiął swego i prowadził dwiema bramkami. Jakub Ryś z zimną krwią wykorzystał błąd bramkarza Sokoła.
Po zmianie stron bielszczanie częściej operowali piłką, z rzadka wrzucali wyższy bieg. Mieli korzystny wynik po swojej stronie, mieli prawo go pilnować. Gościom nie można odmówić jednak woli walki. W 70. minucie były zawodnik Podbeskidzia, Filip Laskowski, sprawdził czujność Wiktora Żołneczki. Chwilę później dobrą interwencją w defensywie wykazał się Michał Śliwka.
W 88. minucie zabrakło jednak czujności w szeregach obronnych Rekordu i Dawid Retlewski pokusił się o bramkę kontaktową. Nie obyło się bez dreszczyku emocji, Sokół ambitnie napierał, jednak na więcej biało-zieloni tego dnia nie pozwolili i dowieźli korzystny wynik do ostatniego gwizdka.