Podteksty były, emocje także
Spotkanie MRKS-u z Orłem Łękawica otworzyło 2. kolejkę w zmaganiach V ligi. Obie ekipy dobrze weszły w sezon i chciały podtrzymać formę.
- Czujemy niedosyt, ale szanujemy ten remis. Szkoda straconych punktów, bo stworzyliśmy dziś więcej sytuacji od rywala, który niemniej miał swój pomysł na to spotkanie. Z gry moich podopiecznych jestem zadowolony, brakło nam tylko trochę skuteczności - zauważa trener Orła, Krzysztof Wądrzyk
Widać było od pierwszych minut, że na placu gry spotkały się dwie naprawdę solidne drużyny. Orzeł mocniej forsował tempo w ofensywie, lecz czechowiczanie również nie chcieli pozostać bierni. Efekt tego zobaczyliśmy w 18. minucie, gdy MRKS objął prowadzenie. Dogranie Marka Jondy wybili obrońcy z Łękawicy, lecz w następstwie Filip Gajda wygrał główkę, piłka trafiła do Szymona Byrtka, a ten pięknym uderzeniem pokonał bramkarza Orła. Ekipa z Łękawicy mogła już w pierwszej części doprowadzić do wyrównania. Szansę miał m.in. Damian Chmiel, który minimalnie przestrzelił, groźnie główkował także Mykhailo Lavruk.
Po zmianie stron Orzeł kontynuował realizację swojego celu, którym była odmiana losów potyczki. W 55. minucie Łukasz Byrtek faulował Filipa Moiczka i sędzia wskazał na "wapno". Bramkarz MRKS-u naprawił swoje winy i obronił "11" egzekwowaną przez Chmiela, a dobitka Moiczka zatrzymała się na spojeniu. To jednak nie podcięło skrzydeł przyjezdnym, którzy w 70. minucie wyrównali. Sebastian Pępek, jako środkowy obrońca, wymanewrował defensywę MRKS-u i wpakował piłkę do siatki.
Na tym jednak emocje się nie zakończyły, choć więcej goli kibice nie zobaczyli. W 85. minucie Chmiel nie wykorzystał klarownej okazji po dwójkowej akcji z Robertem Mrózkiem. W doliczonym czasie gry natomiast to MRKS mógł przechylić szalę wygranej na swoją korzyść. W podbramkowym zamieszaniu Patryk Wójtowicz zatrzymany został przez golkipera Orła, a dobitkę Daniela Iwanka wybił z linii obrońca z Łękawicy.