Póki sił starczyło...
Cukrownik Chybie zainaugurował w miniony weekend sparingowy serial. Potyczka z Górnikiem w Radlinie miała dla reprezentanta „okręgówki” wybitnie wprowadzający charakter względem dalszych przygotowań do ligi.
– Do sparingu przystąpiliśmy w zasadzie z marszu, bo po zaledwie jednym treningu. Potraktowaliśmy więc ten mecz jako mocniejszą jednostkę treningową. I dopóki fizycznie wyglądaliśmy dobrze, to potrafiliśmy w miarę nieźle na dużej intensywności realizować założenia. Później już zabrakło „powietrza w płucach” – klaruje Szymon Miłek, szkoleniowiec Cukrownika.
To goście jako pierwsi strzelili gola. Po wysokim pressingu – jednym z kilku odnotowanych w premierowej części przez zespół z Chybia – futbolówka trafiła po jej błyskawicznym rozprowadzeniu do Daniela Zielonki. Napastnik uderzeniem z 11. metrów pokonał golkipera Górnika. Znacznie gorsza była sama końcówka tej odsłony, bowiem między 40. a 45. minutą piłka w siatce „świątyni” Cukrownika lądowała aż 3 razy. O korzystnym rezultacie nie mogło być już wówczas mowy, a po pauzie gospodarze dołożyli dublet, by wysoko wygrać 5:1.
– Mimo wyniku, który nie miał dla nas żadnego pierwszorzędnego znaczenia, jestem zadowolony z tego, co dało nam to spotkanie – dopowiada trener Chybian.