Połowy bliźniaczo jednostronne
Choć może być to w pewnym stopniu zaskoczenie, różnica w sparingowej potyczce zespołów z Chybia i Pruchnej była bardzo wyraźna na korzyść tej pierwszej z wymienionych.
– Kontrolowaliśmy mecz w sposób bezdyskusyjny. Zwłaszcza po przerwie, kiedy przeciwnika wyraźnie „siadł”, nasza przewaga była zaskakująco duża. Sądziłem, że jeden z czołowych zespołów a-klasowych postawi nam jednak nieco wyżej poprzeczkę – przyznaje Szymon Miłek, szkoleniowiec Cukrownika, który wobec swojego konkurenta nie zastosował żadnej taryfy ulgowej.
W obu rozegranych odsłonach piłkarze z Chybia po 4 razy zaskakiwali defensywę LKS-u '99. Znamiona równorzędnej walki ujawniły się tylko na krótki odstęp czasowy, gdy po rzucie rożnym doszło do wyrównania wyniku na 1:1. Inne z honorowych trafień reprezentant A-klasy odnotował, gdy Cukrownik miał w zanadrzu wszystkie zdobyte w sparingu bramki, a w jego szeregi wkradło się rozluźnienie. – Jeśli miałbym się do czegokolwiek przyczepić, to byłby to kolejny w tym okresie przygotowawczym gol stracony ze stałego fragmentu. Tu mamy jeszcze rezerwy – zaznacza trener Chybian.
Połowa z łupów Cukrownika powędrowała na indywidualne konto Daniela Zielonki. Raz ofensywny zawodnik celnie przymierzył po rzucie wolnym. Odnotować należy ponadto „dwupak” Alana Zioło po odbiorach i szybkich wypadach swojej drużyny, efektowny rajd i strzał z 20. metrów autorstwa Radosława Gabzdyla czy kompletująca widowiskowy sprawdzian bramka Jakuba Janika.