– Za nami ciekawy sparing z drużyną, która – w mojej opinii – będzie walczyła o najwyższe cele w nadchodzącym sezonie. Cieszę się, że mecz został przeprowadzony zgodnie z planem, jeżeli chodzi o pojawienie się wszystkich zawodniczek na boisku i fakt, że ta młodsza część naszej drużyny doprowadziła w nim do wyrównania – zaznaczył Mateusz Żebrowski, szkoleniowiec „rekordzistek”, podsumowując potyczkę kontrolną dla klubowej strony Rekordu.

Co ciekawe, piłka 2 razy podczas konfrontacji z GKS-em Katowice lądowała w siatce po strzałach bielskich zawodniczek. Problem jednak w tym, że bramka z 33. minuty miała status „swojaka”. Następstwem kilku groźnych ataków rywalek była pechowa interwencja Natalii Kawulki, która dośrodkowanie z bocznego sektora skierowała wprost do własnej „świątyni”.

Dystans skromny zespół z Cygańskiego Lasu zdołał odrobić po przerwie, co działo się w mocno zmienionym i odmłodzonym składzie. Cierpliwość w niwelowaniu ofensywy GKS-u, jak również konstruowaniu własnych akcji została nagrodzona w 84. minucie. Po długim zagraniu Zofii Mysłowskiej za linię obrony katowickiej drużyny najszybciej przy piłce znalazła się Zuzanna Czuż, która wybornej okazji nie zaprzepaściła.