Postrzelali. Błysk nowego napastnika
Góral Istebna bez większych problemów zameldował się w II rundzie Poltent Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Skoczów, aplikując KS-owi Nierodzim aż dziesięć bramek. Skutecznością w meczu wykazał się nowy napastnik Górala, Jakub Dziwisz.
Już od pierwszych minut było widać różnicę klas pomiędzy zespołami. Góral błyskawicznie przejął inicjatywę, a koncert gry rozpoczął Jakub Dziwisz. Nowy napastnik gości w zaledwie 4. minuty skompletował klasycznego hat-tricka, trafiając do siatki w 14., 16. i 18. minucie. Gospodarze odpowiedzieli po rozegranym rzucie wolnym zmniejszając straty do 1:3, jednak jeszcze przed przerwą zespół z Istebnej ponownie podkręcił tempo. Dziwisz dołożył kolejne dwa trafienia, kompletując imponujący dorobek pięciu goli jeszcze przed zejściem do szatni. Tuż przed przerwą na listę strzelców wpisał się również Bartłomiej Rucki, dzięki czemu Góral prowadził już 6:1 i praktycznie rozstrzygnął losy awansu.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Michałek podwyższył wynik po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a chwilę później drugiego gola zdobył B. Rucki. W końcówce gospodarze wykorzystali moment dekoncentracji rywali. Najpierw po samobójczym trafieniu Rafała Śleziaka zdobyli drugą bramkę, a następnie Mieczysław Sikora wykorzystał rzut karny, który był następstwem faulu Joachima Giźlara - nowego bramkarza Górala, który w ostatnim czasie występował w Rotuzie Bronów. Ostatnie słowo należało jednak do Górala. Paweł Krężelok dwukrotnie pokonał bramkarza KS-u Nierodzim, ustalając rezultat na 10:3.
- Najważniejsze było strzelić pierwszą bramkę szybko. To nam się udało, z czego się cieszymy. Mieliśmy mecz pod kontrolą, choć gospodarze zagrali bardzo ambitnie, wykorzystując nasz moment dekoncentracji. Jestem zadowolony ze skuteczności, bo 90 procent sytuacji zostało zamienionych na gola. Chwała Kubie za pięć bramek, który potwierdził instynkt strzelecki. Nie było odpuszczania, fajny, wybiegany mecz - mówi nam Dariusz Rucki, trener Górala.