- Logistycznie źle zagospodarowaliśmy wyjazd, przez co byliśmy mocno spóźnieni i to chyba też przełożyło się na pierwszą fazę meczu. Spory udział własny mieliśmy przy trzech pierwszych straconych bramkach, były to błędy, które nie mają prawa nam się zdarzać. Adaptacja do warunków boiskowych też chwilę z naszej strony trwała, ale pomimo tego wypracowaliśmy sytuacje na odwrócenie niekorzystnego wyniku. Skuteczność była dziś jednak na bardzo niskim poziomie. Na plus reakcja zespołu w drugiej połowie, bo ją zdominowaliśmy, ale niestety zabrakło czasu na odwrócenie wyniku - ocenił trener Tempa, Kamil Sornat.

 

Spotkanie od początku układało się po myśli gospodarzy. Smrek szybko objął prowadzenie, wykorzystując problemy Tempa z wejściem w mecz. W 9. minucie miejscowi otworzyli wynik, a tuż przed przerwą zadali kolejne ciosy. W 35. minucie podwyższyli prowadzenie, a dwie minuty później na 3:0 trafił Marcel Ormaniec. Jeszcze przed zejściem do szatni mistrzowie odpowiedzieli. W doliczonym czasie pierwszej połowy kontaktowego gola zdobył Marcin Jaworzyn, dając swojej drużynie nadzieję na odwrócenie losów rywalizacji.

 

Po zmianie stron Tempo przejęło inicjatywę. W 58. minucie Alan Pastuszak, po podaniu Szymona Gabrysia, zdobył bramkę na 3:2 i goście ruszyli do dalszych ataków. Mimo przewagi i stwarzanych okazji nie udało się jednak doprowadzić do wyrównania. Co więcej, w 82. minucie Smrek ponownie odskoczył na dwa trafienia. Puńcowianie walczyli do końca. W 3. minucie doliczonego czasu gry Pastuszak po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem skutecznie główkując po dośrodkowaniu Dominika Szczęcha. Na więcej zabrakło już jednak czasu i po końcowym gwizdku to gospodarze mogli cieszyć się z kompletu punktów.