Pożegnanie "na szóstkę"
Po raz ostatni kibice mieli sposobność oglądać futsalistów Rekordu Bielsko-Biała w hali Widok. "Rekordziści" rywalizowali dziś z BSF ABJ Powiat Bochnia.
"Rekordziści" z halą Widok pożegnali się należycie. W parze z dobrym widowiskiem poszedł korzystny wynik, choć ekipa z Bochni nie należy do tzw. dostarczycieli punktów. Było to widać w początkowej fazie spotkania. Gra toczyła się na zasadzie wymiany ciosów, a na bohaterów tego etapu meczu wyrośli bramkarze obu ekip. Strzelecki, ale nie ofensywny, impas przełamany został w 9. minucie...
Wynik spotkania otworzył Kadu, precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego. To wydarzenie - na chwilę - wyraźnie podcięło "skrzydła" drużynie gości. Za każdym razem zawodnicy z Bochni wychodzili obronną ręką, a sami mogli pokusić się o wyrównanie, m.in. po próbie Piotra Matrasa, który został zatrzymany przez Michała Kałużę. W 14. minucie jednak biało-zieloni cieszyli się z drugiego trafienia. Kadu przytomnie odnalazł się w podbramkowym zamęcie, a kilkadziesiąt sekund później Miłosz Krzempek sfinalizował składną kontrę. Na przerwę Rekord schodził z trzybramkowym prowadzeniem.
Wszelkie założenia, plany i ambicje bochnian na odrobienie straty runęły błyskawicznie na wstępie drugiej części. 10 sekund po zmianie stron potrzebowali "rekordziści", aby znów fetować bramkę. Kacper Pawlus skarcił przyjezdnych za ewidentny błąd w defensywie. Mimo to, BSF nie odpuszczał, a tylko fantastyczna postawa Kałuży przyczyniła się do tego, iż po stronie strat Rekord mógł dopisać sobie "0". Natomiast jeśli chodzi o "łupy' bielszczan - w 28. minucie Kadu trafił na 5:0, z kolei ostatnią bramkę w hali Widok dla Rekordu zdobył Martin Doša.