Premiera z meczami przełożonymi i... sensacją
Któż spodziewałby się, że inauguracja rundy wiosennej skoczowskiej A-klasy przebiegać będzie wedle taka nieoczekiwanego scenariusza?
W blokach startowych
Wiosny – w rozumieniu spotkań rundy rewanżowej – uczestnicy rozgrywek a-klasowych wyczekiwali bardzo długo. Gdy już termin inauguracyjnej kolejki nadszedł, wróciła iście zimowa aura. Większej puli meczów nie udało się w miniony weekend przeprowadzić zgodnie z terminarzem, w akcji nie zobaczyliśmy choćby żadnej z drużyn plasujących się na półmetku ligi na „pudle”. Błękitnym nie było dane podjąć Błyskawicy Kończyce Wielkie, podobnie ekipie z Kończyc Małych piłkarzy z Brennej, odwołany został wyjazd Iskry Iskrzyczyn do Goleszowa, z kolei aspirujący, by do czołówki dołączyć Strażak Dębowiec pozostał w blokach startowych wyczekując na starcie z Promykiem Golasowice. Tam, gdzie jednak zagrano – było cokolwiek interesująco...
Szok to mało powiedziane
Oczy wielu kibiców zwrócone były toteż na Pruchną. Tamtejszy LKS '99 to drużyna, która w nie tak odosobnionych opiniach może wszystkich konkurentów pogodzić i sięgnąć po tytuł. Po premierze – przeciwko zamykającej tabelę „dwójce” z Pogórza – narodziły się w tej materii wątpliwości. To, że w 15. minucie gospodarze dali się zaskoczyć, a Marcin Bomski dał rezerwom nieoczekiwane prowadzenie do pauzy, można było złożyć na karb klasycznej potrzeby wejścia w rytm meczowy. Po zmianie stron było jednak zgoła szokująco...
Kiedy zegar boiskowy wskazywał 74. minutą, miejscowi kibice mieli nietęgie miny. Krzysztof Kałuża i Dawid Waliczek pokonywali Piotra Bąka, a przewagę gości nie można było określić mianem niezasłużonej w odniesieniu do boiskowych zdarzeń. – Mogło być i więcej goli, co zresztą sami rywale przyznawali, bo zaraz po bramce na 3:0 mieliśmy „najazd” na bramkarza przeciwnika i mogliśmy przypieczętować wtedy zwycięstwo. Nic nie zapowiadało, że spotkanie tak się dla nas skomplikuje, gdyż długimi fragmentami przeciwnik nie stwarzał zagrożenia – mówi Zdzisław Hutyra, szkoleniowiec LKS-u Pogórze, kontynuując: – Na kwadrans przed końcem po strzale piłka zrobiła kozioł na nierówności, wpadła do siatki i gospodarze „podłączyli się” do gry. W zamieszaniu wywalczyli rzut karny, później była następna wrzutka w słupek i pechowo nasz obrońca strzelił „samobója”. Pozostało nam się modlić, bo cały wysiłek został roztrwoniony w dokładnie 10-minutowym fragmencie.
Wydawało się, że podopieczni Andrzeja Myśliwca uratują nie tylko remis, ale może i nawet odnotują efektowną remontadę „last minute”. Tymczasem... w 86. minucie za bardzo się odkryli. Pogórzanie wywalczyli rzut wolny, a dośrodkowanie źle obliczył golkiper, co umożliwiło Tymoteuszowi Hernikowi pełną rehabilitację za „swojaka”. To uderzenie było ostatecznym ciosem dla LKS-u '99, a mecz z tak nietuzinkowym przebiegiem będzie zapewne wspominany jako jeden z ciekawszych na wiosnę.
Aura pomogła
Jako, że w sobotę odwołany został mecz „jedynki” LKS-u Pogórze w „okręgówce”, to w większym wymiarze czasowym goście mogli w niedzielę w A-klasie posiłkować się zawodnikami z doświadczeniem z wyższego pułapu. – Nie przewidywaliśmy, że taka okoliczność zaistnieje. Fajnie, że mieliśmy wsparcie, natomiast ja chciałbym zwrócić uwagę, że poza Krzyśkiem Kałużą i Piotrkiem Basińskim, którzy zrobili swoje „w tyłach”, mówimy w zasadzie o młodych piłkarzach. Uważam, że zimę przepracowaliśmy solidnie i będą tego efekty nawet, gdy te wzmocnienia będą rzadsze – analizuje szkoleniowiec „dwójki”, która realnie myśleć może teraz o wydostaniu się z lokaty a-klasowego outsidera.
Czy zastopowany na samym wstępie zespół z Pruchnej może się przebudzić? – Myślę, że jak najbardziej jest to drużyna, którą na dużo stać. Po zachowaniu zawodników na boisku widać ich ogranie. Zdecydowanie nie przekreślałbym jej przedwcześnie, bo możemy zobaczyć ją w następnym sezonie na boiskach ligi okręgowej – uważa Hutyra.
Młodzież ma moc
Po inauguracyjne zwycięstwa – odpowiednio w delegacji i na własnym boisku – sięgnęli minionej niedzieli piłkarze Olzy Pogwizdów oraz Spójni Zebrzydowice. Co łączy oba kluby? Zgodnie i odważnie postawiły na młodzież, choć obecna ich sytuacja jest zgoła odmienna. Olza aspiruje, by zagrażać na tym szczeblu najlepszym, a skalp na niewdzięcznym terenie w Pielgrzymowicach to potwierdza, zaś Zebrzydowiczanie pod trenerską pieczą Sławomira Macheja nie chcą doznać goryczy degradacji.
– Ze Spójnią pewnie będziemy walczyć w tej rundzie. Ja nie jestem specjalnie zaskoczony, że ten zespół dobrze wystartował, bo o ludzkim potencjale w Zebrzydowicach wszyscy doskonale wiedzą – oznajmia nasz rozmówca.
Wyniki 14. kolejki:
Strażak Pielgrzymowice – Olza Pogwizdów 2:5 (1:2)
Gole: Szczepanik, Tarała – Zdunek (2), Śmietana, Tomica, Gąska
LKS '99 Pruchna – LKS II Pogórze 3:4 (0:1)
Gole: Wojnar, Kaczmarczyk, Hernik (sam.) – Bomski, Kałuża, Waliczek, Hernik
Spójnia Zebrzydowice – Zryw Bąków 3:0 (3:0)
Gole: Kopel, Sobczak, Knyps
Mecze przełożone z powodu niekorzystnych warunków pogodowych:
LKS Kończyce Małe – Beskid Brenna
Strażak Dębowiec – Promyk Golasowice
LKS Goleszów – Iskra Iskrzyczyn
Błękitni Pierściec – Błyskawica Kończyce Wielkie
TABELA/TERMINARZ