Prevc, Austriacy i z punktami Polacy
Nie było wielkich przetasowań na finiszu Turnieju Czterech Skoczni. Zmagania zgodnie z przewidywaniami wygrał Domen Prevc, choć podobnie, jak kilka dni temu w Innsbrucku, także drugiego z austriackich konkursów - stojącego zresztą na znakomitym poziomie - nie zdołał rozstrzygnąć na swoją korzyść.
Fenomenalny Słoweniec na półmetku prowadził po skoku na 138 metrów, ale minimalnie tylko wyprzedzał Japończyka Ryoyu Kobayashiego (137 m). Blisko byli także reprezentanci Austrii i to jeden z nich - konkretnie Daniel Tschofenig - pogodził wszystkich. Imponująca próba na 140,5 m dała zwycięzcy poprzedniej edycji Turnieju Czterech Skoczni efektowny triumf we wtorek w Bischofshofen. Domenowi Prevcowi zmierzono 138,5 m, a jego strata do Austriaka wyniosła 4,1 "oczka". 0,2 punktu mniej zgromadził Kobayashi (138 m). Ciekawostką są miejsca 4-7. zajęte w komplecie przez austriackich zawodników.
W zestawieniu końcowym 74. TCS Prevc był poza zasięgiem wszystkich konkurentów. Jan Hoerl stracił do niego dokładnie 42,3 pkt., zaś kolejny Austriak Stephan Embacher - 45 pkt.
Dzisiejsze zawody trudno określić mianem "polskich", aczkolwiek widok aż 3 biało-czerwonych w czołowej "20", to ostatnio rzadkość. Najwyżej z nich - na 17. pozycji - finiszował Maciej Kot (127,5 m i 133 m), tuż za nim znalazł się Kamil Stoch (127 m i 129,5 m), a 19. miejsce przypadło Kacprowi Tomasiakowi (129,5 m i 131,5 m). Fakt, że młody zawodnik LKS Klimczok Bystra ustąpił reprezentacyjnym kolegom jest pokłosiem gorszych od zwyczajowych not za lądowanie w premierowym skoku. Nie zmienia to zarazem znakomitej oceny 18-latka za cały TCS, który w debiucie zakończył na bardzo dobrym 12. lokacie.
Z Bischofshofen rozczarowani wyjechali: Paweł Wąsek z WSS Wisła w Wiśle oraz Dawid Kubacki. Obaj przegrali w serii KO polskie pojedynki, osiągając odległości 119,5 m i 122 m, nie dające szans na udział w finale minionej już edycji imprezy.