Prezes Rekordu: Zdobycie pucharu, a później mistrzostwa w fazie play-off jest nie lada sztuką
Mocnych konkurentów na krajowym podwórku przybywa bielskiemu Rekordowi z każdym kolejnym sezonem futsalowym. I ten miniony jednak, choć trudny, przyniósł kibicom biało-zielonych niezaprzeczalne momenty radości.
W rozgrywkach minionych drużyna pod wodzą hiszpańskiego szkoleniowca Jesusa "Chusa" Lopeza Garcii musiała solidnie się natrudzić, aby w ogóle załapać się do strefy medalowej futsalowej Ekstraklasy. W niej zabrakło niewiele, by wyeliminować najlepszy po rundzie zasadniczej Eurobus Przemyśl, wszak w decydującym spotkaniu o awansie przeciwnika do finału zdecydowały lepiej egzekwowane rzuty karne. Po myśli futsalistów Rekordu nie potoczyła się także batalia o brąz, z której górą wyszedł Constract Lubawa.
– Straciliśmy przed sezonem zawodników takiej klasy, jak Stefan Rakić czy Eric Panes. Do tego doszła jeszcze mocniejsza, niż wcześniej konkurencja. Mistrz Polski utrzymał bardzo wysoki poziom, w Przemyślu stworzono silną drużynę złożoną w dużej mierze z Brazylijczyków i Ukraińców. Dość wspomnieć, że do fazy play-off przystępowaliśmy z perspektywy zespołu niżej notowanego od pierwszego w niej rywala – wspomina Janusz Szymura, prezes Rekordu.
Sezonu w żadnej mierze nie można określić mianem nieudanego. Dokładnie 3 maja Bielszczanie odrobili w Lubawie nieznaczną stratę z pierwszego spotkania, by przekonującą wygraną 3:0 sięgnąć po Puchar Polski i powtórzyć wyczyn z roku wcześniejszego. – Mimo tak wyrównanej i mocnej stawki, nie schodzimy z kierunku zdobywania kolejnych trofeów. To 10. sezon z rzędu, w którym sięgamy po mistrzowski tytuł lub krajowy puchar, dzięki czemu regularnie otwieramy nowe rozgrywki starciem o Superpuchar Polski. A trzeba jasno powiedzieć, że od kiedy wprowadzono system play-off, nie znalazł się jeszcze taki zespół, który sięgnąłby po puchar, a później wygrał ligę. Jest to nie lada sztuka przy tak olbrzymim nawarstwieniu meczów o stawkę w maju – podkreśla sternik najbardziej utytułowanego klubu futsalowego w kraju, zapowiadając walkę o to, by w nadchodzącym sezonie powrócić na podium.
To, co jednak w kontekście minionych halowych zmagań najistotniejsze, to możliwość podejmowania rywali w zupełnie nowej hali, która końcem 2025 roku została uroczyście zainaugurowana. Przypomnijmy, efektownie prezentujący się obiekt powstał przy pokaźnym finansowym wkładzie ze strony prezesa Janusza Szymury i firmy Rekord SI (15 mln zł) oraz istotnym wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki (10 mln zł). Ma wielofunkcyjny charakter, bo mieści się w nim także m.in. siłownia oraz salka na potrzeby zajęć w mniejszych grupach.
– Nie ukrywam, że funkcjonujemy od tamtego momentu w zupełnie innej rzeczywistości i komforcie rozgrywania spotkań. Kibiców w hali przy Startowej zasiada teraz na meczach nawet trzykrotnie więcej, dzięki czemu mamy swoje sportowe święto z prawdziwego zdarzenia – ocenia prezes Szymura.