Skałka na wstępie sezonu poczynała sobie całkiem nieźle i była w stanie urywać punkty mocniejszym rywalom, by wspomnieć o inauguracyjnej „demolce” zafundowanej Wiśle Strumień (5:1) czy korzystnych rozstrzygnięciach w spotkaniach z Borami Pietrzykowice (remis na wyjeździe 3:3) czy Piastem Cieszyn (remis 2:2, zweryfikowany później jako walkower na rzecz Skałki). W dalszej fazie jesieni ekipie z Żabnicy wiodło się gorzej, a finalnie wylądowała w strefie zagrożonej degradacją, z 10. punktami i najsłabszym bilansem bramkowym spośród wszystkich uczestników rywalizacji.

W Żabnicy nie dojdzie jednak zimą do żadnej rewolucji. – Szukamy zawodników, którzy mogliby nas wzmocnić. Jest to nam potrzebne, a równocześnie nie takie wcale łatwe. Robimy, co możemy, aby uratować „okręgówkę” w Żabnicy – mówi szkoleniowiec reprezentanta Żywiecczyzny Tomasz Sala, który ma zarazem świadomość, że nawet przy braku transferów zachowanie obecnego statusu nie jest niemożliwym scenariuszem. – Liga jest na takim poziomie, że poza zasięgiem było jesienią tylko kilka drużyn. My nic wielkiego nie gramy, ale prawidłowość jest taka, że w meczach, w których solidnie prezentowaliśmy się w defensywie, potrafiliśmy się przeciwstawiać. Jest to jednak na ten moment głównie bronienie się i czyhanie na kontry. Ani to szczególnie ładne dla oka, ani też sprawiające jakąś wielką przyjemność – analizuje nasz rozmówca.

Odnotować warto, że wraz z końcem listopada piłkarze Skałki udali się na zasłużoną przerwę. Start zimowych przygotowań, które mogą mieć kolosalne znaczenie dla losów drużyny kilka miesięcy później, awizowany jest w Żabnicy na 12 stycznia 2026 roku.