To zespół reprezentujący szczebel A-klasy znalazł się po kwadransie rywalizacji w Kaczycach w bardzo komfortowym położeniu. Wzorcowe wyprowadzenie kontr dało piłkarzom LKS-u Kończyce Małe zaliczkę w postaci wyniku 2:0. - Wcale źle meczu nie zaczęliśmy, natomiast zostaliśmy dotkliwie skontrowani. Kilka następnych minut było bardziej nerwowych, ale w porę wróciliśmy do dobrego grania - zaznacza trener Pogórzan Łukasz Hanzel, który z postawy swoich podopiecznych w czwartkowy wieczór mógł być zadowolony.

Odrabianie strat zaczęło się po upływie 2 kwadransów, gdy w zamieszaniu w "16" piłkę do siatki posłał Mateusz Wieja. Kiedy Krystian Strach zamknął optymalnie wrzutkę na "długi" słupek, przerwa w sparingu nastąpiła przy równym bilansie zysków i strat.

W drugiej części wątpliwości co do wyższości zespołu z "okręgówki" nie było żadnych. - Przeważaliśmy, byliśmy też cierpliwi w budowaniu akcji ofensywnych, strzelaliśmy również gole, które znikąd się nie wzięły - wyjaśnia szkoleniowiec LKS-u Pogórze, który dołożył w rewanżowej odsłonie aż 3 trafienia.

O zwycięstwo drużyna z Pogórza pokusiła się wobec samotnego rajdu od połowy i wykończenia Mateusza Albińskiego, strzału Piotra Basińskiego z rzutu wolnego tuż zza pola karnego ponad murem złożonym z zawodników przeciwnika oraz dopełnienia formalności przez Kamila Kacprzykowskiego, w którego kierunku futbolówkę wyekspediował... bramkarz Mateusz Cieńciała.