SportoweBeskidy.pl: Często w przypadku prestiżowych spotkań trenerzy czy zawodnicy powtarzają frazę, że to „mecz jak każdy inny” i gramy o trzy punkty. Powie to samo trener przed derbowym starciem z Podbeskidziem?
Dariusz Rucki:
Oczywiście (śmiech). Nie uciekniemy jednak od faktu, że to derby, ale premia za zwycięstwo zawsze jest taka sama - trzy punkty. Mam jednak świadomość, że dla beskidzkiej piłki to wydarzenie wyjątkowe. Nie chcemy tego meczu nadmiernie gloryfikować, ale trzeba przyznać, że ma szczególny charakter.

 

SportoweBeskidy.pl: W miniony weekend przełamaliście serię trzech porażek z rzędu, choć tylko częściowo. Zremisowaliście z Hutnikiem 2:2, tracąc gola w ostatniej akcji meczu. Trudno tu mówić o satysfakcji?
D.R.:
Pewnie, gdyby to my strzelili gola na 2:2, bylibyśmy zadowoleni. Tymczasem bramka w doliczonym czasie, a w zasadzie już po, odebrała nam dwa punkty. Szkoda, bo doliczając do tego mecz z Wartą, roztrwoniliśmy już cztery. A tamto spotkanie było naprawdę niezłe w naszym wykonaniu i szkoda, że nie udało się zgarnąć pełnej puli. Staramy się jednak patrzeć optymistycznie - na szklankę do połowy pełną. Musimy trochę wrócić do "fabrycznych" ustawień i uprościć grę. Kilku zawodników było w słabszej dyspozycji, ale zrobiliśmy korekty i wierzę, że idziemy w dobrą stronę.

 

SportoweBeskidy.pl: Rekord i Podbeskidzie to zespoły, które mają za sobą zupełnie odmienne przebiegi tej rundy. „Górale” zaczęli słabo, a teraz regularnie wygrywają. Wy natomiast dobrze wystartowaliście, a później coś się zacięło. Co było tego główną przyczyną?
D.R.:
Jak to zwykle bywa, złożyło się na to kilka czynników. Punktem zwrotnym był mecz z Wartą - graliśmy solidnie, praktycznie do 85. minuty rywale nie stworzyli zagrożenia, a jednak skończyło się remisem. Do tego doszła kontuzja Konrada Karety, która była dla nas dużym osłabieniem. Później sytuacja trochę potoczyła się jak kula śnieżna - skuteczność Unii Skierniewice, Zagłębie z nowym trenerem i świeżą energią… Kilka elementów złożyło się na to, że zaczęło nam brakować punktów.

 

SportoweBeskidy.pl: Ostatni mecz z Podbeskidziem nie był dla Was udany. Chęć rewanżu to dodatkowy „smaczek” tego starcia?
D.R.:
Sama chęć powrotu na zwycięską ścieżkę jest już wystarczającym powodem do mobilizacji. A fakt, że przegraliśmy ostatnio 0:2 z Podbeskidziem, tylko dodaje dodatkowego bodźca. Chcemy zagrać na miarę naszego potencjału. Oczywiście ta specjalna motywacja nie powinna być potrzebna przed żadnym meczem, ale derby to zawsze dodatkowe emocje. Trzeba jednak uważać, by nie przesadzić i nie „przekręcić śruby” w drugą stronę. To już moje zadanie, by odpowiednio to poukładać.

 

SportoweBeskidy.pl: Na koniec - jakiego meczu spodziewa się trener w niedzielę i czy kibice powinni wybrać się tego dnia na Stadion Miejski?
D.R.:
To będzie spotkanie, w którym zobaczymy różne fazy gry. Wiemy, że Podbeskidzie jest obecnie w dobrej formie, ale mecze derbowe rządzą się swoimi prawami. Wiem, że to frazes, ale tak jest. Na pewno nie zabraknie walki i zaangażowania. A kto wyjdzie z tego zwycięsko - przekonamy się w niedzielę.