- Na pewno nie wyszedł nam ten mecz, mieliśmy większe oczekiwania, kibice również szczególnie po ostatnich dobrych meczach. Zawiedliśmy w grze obronnej, nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji i przez to nie zapunktowaliśmy w tym meczu. Dla Bestwiny był to mecz o wszystko i wiedzieliśmy, że będą ambitnie walczyć. Niczego nie ujmując przeciwnikowi, LKS nas nie zaskoczył, jednak to my bardziej zawiedliśmy - mówi nam szkoleniowiec KS-u, Marcin Sztorc. 

 

Pierwsza połowa nie dostarczyła wielu emocji. Gra była zamknięta, toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a klarownych sytuacji praktycznie nie było. Po stronie gospodarzy próbował jeszcze Grzegorz Sztorc, który uderzał głową, ale trudno było mówić o stuprocentowej okazji. LKS również nie kreował wielu sytuacji, choć aktywny był Hubert Matykiewicz. Gdy wydawało się, że do przerwy utrzyma się bezbramkowy remis, goście wyprowadzili składną akcję. W 37. minucie Mateusz Wójtowicz obsłużył podaniem Piotra Grabskiego, a ten pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.

 

Po zmianie stron spotkanie nabrało tempa. Chwilę po wznowieniu gry Rafał Adamczyk trafił jeszcze w spojenie bramki gospodarzy, a moment później LKS podwyższył prowadzenie. Błąd KS-u przy wyprowadzeniu piłki został wykorzystany przez pressing gości, dzięki czemu Grabski znalazł się sam przed bramkarzem i po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

 

Bestwinka szybko odpowiedziała. W 55. minucie piłkę do siatki skierował Grzegorz Sztorc, jednak arbiter dopatrzył się wcześniej zagrania ręką Rafała Adamczyka i gola nie uznał. Gospodarze dopięli swego dopiero w 76. minucie, gdy po zagraniu ręką zawodnika LKS-u sędzia wskazał na 11. metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Grzegorz Sztorc. Końcówka należała do KS-u, który mocno naciskał w poszukiwaniu wyrównania. Blisko był Adrian Miroski, jednak jego świetny strzał został zatrzymany jeszcze lepszą interwencją bramkarza gości. W jednej z ostatnich akcji Grzegorz Sztorc groźnie uderzał, ale jego próbę z linii wybił defensor LKS-u.

 

To dla nas bardzo ważne trzy punkty. Osiągnęliśmy trzy cele: przerwaliśmy złą passę, wygraliśmy derby, a pierwsze trzy punkty zdobyte na boisku mogą być świetnym motorem napędowym, aby dalej punktować - przyznał natomiast Marcin Stefanowicz, trener LKS-u.