Od pierwszego gwizdka gospodarze narzucili swoje warunki gry. Wilkowiczanie długo utrzymywali się przy piłce i regularnie tworzyli zagrożenie pod bramką gości, choć początkowo brakowało im konkretów pod polem karnym. BKS, który tydzień temu przełamał się w starciu z Góralem, tym razem miał spore problemy z przeciwstawieniem się rozpędzonemu rywalowi.

 

W 33. minucie gospodarze dopięli swego. Po świetnym dośrodkowaniu Mateusza Kubicy piłkę do siatki skierował Kacper Pieniądz, otwierając wynik spotkania. Kilka minut później sam Kubica był bliski zdobycia efektownej bramki, jednak jego kapitalny strzał w okienko fenomenalnie obronił Filip Dyduch. Bramkarz BKS-u ratował swój zespół także w 42. minucie, gdy GLKS wyprowadził groźny atak zakończony sytuacją sam na sam Kamila Gazurka.

 

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Gospodarze nadal kontrolowali wydarzenia na boisku, a już w 53. minucie podwyższyli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z lewej strony świetnym uderzeniem głową popisał się Kubica. GLKS nie zamierzał zwalniać tempa i w 70. minucie zadał trzeci cios. Szymon Laszczak wykorzystał sytuację sam na sam, czym finalnie ustalił wynik. 

 

W końcówce goście próbowali jeszcze zdobyć honorowego gola. Najpierw groźnie uderzał Vadym Matvieienko, a następnie Łukasz Biel, jednak w obu przypadkach piłka przeleciała nad poprzeczką.