Działo się sporo. Zaczęliśmy wyśmienicie, w 2. minucie objęliśmy prowadzenie, a później oddaliśmy inicjatywę. W przerwie odbyliśmy dobrą, motywacyjną rozmowę i po zmianie stron wyglądało to już znacznie lepiej - powiedział trener Spójni, Patryk Pindel. 

 

Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy. Już w 2. minucie Bartłomiej Ślosarczyk otworzył wynik meczu, wykorzystując dobre podanie Michała Kralczyńskiego. Początek należał do Spójni, jednak z czasem oddała ona inicjatywę rywalom. W okolicach 15. minuty goście zaczęli przejmować kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Blisko podwyższenia prowadzenia był jeszcze Igor Mencnarowski, jednak jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. W 20. minucie Polonia doprowadziła do wyrównania po uderzeniu z bocznego sektora pola karnego, a 4. minuty później objęła prowadzenie. Spójnia wyraźnie straciła pewność siebie i do przerwy nie potrafiła wrócić do swojego rytmu.

 

Druga połowa przyniosła jednak zupełnie inny obraz gry. Już w 48. minucie Giorgi Merebaszwili był o krok od wyrównania, lecz jego strzał z bliskiej odległości został wybity z linii bramkowej. Gruzin dopiął jednak swego w 55. minucie, kiedy skutecznie dobił uderzenie Ślosarczyka i doprowadził do remisu. Po tym trafieniu mecz się wyrównał, ale z biegiem czasu to gospodarze zaczęli przechylać szalę na swoją stronę. W 76. minucie Igor Macura wyprowadził Spójnię na prowadzenie, finalizując akcję po rzucie rożnym nietypowym uderzeniem nogą. Decydujący cios padł w 84. minucie - po świetnym wycofaniu piłki przez Merebaszwilego, Patryk Czader ustalił wynik spotkania na 4:2.

 

W końcówce wynik mógł być jeszcze wyższy. W 90. minucie Patryk Fabian stanął oko w oko z bramkarzem, jednak piłka po jego strzale odbiła się od słupka.