Przemysław Jurasz: Rywale będą się na nas mobilizować, a my potrzebujemy robić swoje na boisku
Przed nami długo wyczekiwany start wiosennej kampanii w Lidze Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej. Zespołem, na który warto zwrócić uwagę, jest Sokół Słotwina, określany zimą nie bez przyczyny mianem transferowego „króla polowania”. Drużynie przyświeca cel utrzymania, ale większość obserwatorów prognozuje znaczącą poprawę wyników Słotwinian. Czy tak będzie w rzeczywistości? Wraz z rozmową w STREFIE WYWIADU, awizując poniekąd nadchodzącą arcyciekawą rywalizację w „okręgówce”, oddajemy głos grającemu trenerowi Przemysławowi Juraszowi.
SportoweBeskidy.pl: Zimą to właśnie o Sokole Słotwina spośród uczestników „okręgówki” mówiło się najwięcej i najgłośniej...
Przemysław Jurasz: Podejrzewam, że przez te transfery, których dokonaliśmy trochę zamieszania narobiliśmy. Ale przechodząc do kwestii sportowych, to wszystko zweryfikuje boisko.
SportoweBeskidy.pl: Na papierze jesteście jednak zdecydowanie mocniejsi i chyba nie ma tu co zakłamywać rzeczywistości?
P.J.: Wiadomo, że mamy 5 nowych zawodników w kadrze. Jest w tym gronie Seweryn Caputa, którego umiejętności i przeszłość nawet III-ligową są powszechnie znane. Jest też Rafał Hałat z doświadczeniem w wyższych ligach. Z V ligi dołączył Paweł Kozieł, a również Kamil Kozieł to oczywiste wzmocnienie. Mamy Szymka Wojnara, wprawdzie juniora, ale bardzo zdolnego bramkarza. Mamy więc silniejszy skład i nie twierdzimy, że jest inaczej.
SportoweBeskidy.pl: Zmienia się w ogóle wasze postrzeganie przez innych, bo niby jesteście w gronie drużyn zamieszanych w walkę o utrzymanie, ale jednak stajecie się w zasadzie takim topowym ligowcem. Nie obawiasz się, że każdy będzie chciał Sokoła pokonać?
P.J.: Nie obawiam się o tyle, że sami jesteśmy przygotowani do ligi. Można zakładać, że przez pryzmat transferów drużyny przeciwne będą się na nas mobilizować. Trzeba się z tym liczyć i robić na boisku swoje.
SportoweBeskidy.pl: A czy nie jest tak, że po tych głębszych zmianach kadrowych potrzebujecie trochę więcej czasu na zgranie?
P.J.: Myślę, że zawodnicy przychodzący z wyższej ligi mogą do każdej drużyny wejść z marszu i tak należy na to patrzeć. W takich warunkach przyswojenie jakiegoś pomysłu na daną drużynę nie stanowi problemu. Nie będziemy szukać wymówek.
SportoweBeskidy.pl: Z zawodników, którzy opuścili Sokoła tej zimy będzie ci kogoś szczególnie brakować?
P.J.: Odeszli od nas Szymon Nikiel, Michał Talik i Mariusz Konior, więc warto to zauważyć, bo nie jest tak, że mamy tylko transfery do klubu. Trzeba pamiętać, że poza boiskiem są to też ubytki w szatni. Zwłaszcza Mariusz dużo dawał nam pozytywnego, bo był jednym z zawodników tworzących atmosferę.
SportoweBeskidy.pl: Zaczynacie rundę wiosenną od ciężkiego spotkania derbowego z sąsiadem z Leśnej... Czy ten mecz może mieć znacznie w kontekście dalszego przebiegu rundy z waszej perspektywy?
P.J.: Derby są takim spotkaniem, które każdy chce wygrać. My jesienią ponieśliśmy porażkę – moim zdaniem trochę pechową – więc będziemy chcieli udowodnić także przede wszystkim sobie, że potrafimy wygrywać. A czy będzie to jakoś rzutować na całą rundę? Nie patrzymy na to w ten sposób. To po prostu jeden z kilkunastu meczów do rozegrania, do którego nastawienie mamy, jak do każdego innego w realizacji dalekosiężnego celu utrzymania.
SportoweBeskidy.pl: Zapewne nie wyobrażasz sobie innego scenariusza niż pozostanie w „okręgówce” i pewnie bardziej jednak patrzycie w to, aby finiszować gdzieś bezpiecznie w górnej części tabeli?
P.J.: Odpowiem na to pytanie w czerwcu (śmiech). Piłka uczy pokory, a pycha kroczy przed upadkiem. Nawet 2-3 mecze mogą diametralnie zmienić optykę. Dla nas każde kolejne spotkanie będzie najważniejsze i chciałbym, aby takie podejście nam wiosną towarzyszyło, bez zbyt dalekiego wybiegania w przyszłość.
SportoweBeskidy.pl: Jakiej rundy wiosennej się spodziewasz?
P.J.: Będzie ta nasza liga dalej ciekawa. Choćby przez wzgląd na to, że zespoły z dolnych rejonów tabeli – jak my, Victoria Hażlach czy Wisła Strumień – są na papierze mocniejsze. Nie będzie łatwych meczów, bo stawka jest wyrównana. Każdy mecz może okazać się na styku. Bardzo liczę, że zdrowie nam dopisze, bo to jeden z kluczowych czynników na tym poziomie.
SportoweBeskidy.pl: Mistrza już znamy?
P.J.: Tak sądzę – z racji wypracowanej przewagi i jakości Tempa. W Puńcowie stworzono przez te kilka lat solidne zaplecze i nawet po spadku z V ligi nic złego się nie wydarzyło. Był to zresztą zespół przygotowywany na kontynuację gry w V lidze. Bardzo ciężko wskazać kogokolwiek, kto mógłby liderowi na półmetku zagrozić. Obstawiłbym więc Tempo jako pewniaka do mistrzostwa.
SportoweBeskidy.pl: Kto więc będzie tym przysłowiowym „czarnym koniem”?
P.J.: Jesienią takim zespołem okazał się Cukrownik Chybie. Teraz widzę w tej roli Victorię Hażlach, która ma doświadczonego trenera i szereg zawodników dających świeży powiew drużynie. Coś tam się ewidentnie zacięło po poprzednim udanym sezonie, ale po dokonanych zmianach Victoria może być naprawdę mocna.