– Rywal stwarzał sobie więcej sytuacji, wykorzystywał je i było widać maksymalną motywację po jego stronie – mówił Przemysław Jurasz, szkoleniowiec Sokoła, po przegranym 2:4 spotkaniu w miniony weekend w Hażlachu. Wobec takiego rozstrzygnięcia nastroje uległy poprawie w szeregach Victorii, zaś słotwinianie muszą wciąż zabiegać o przerwanie kiepskiej serii.

– Jesteśmy takim Robin Hoodem naszej „okręgówki”, z tą różnicą, że punkty rozdajemy i tym, którzy mają ich sporo i tym, którzy ich równie mocno potrzebują – obrazuje trener reprezentanta Żywiecczyzny. – Czasami wygląda to tak, że jesteśmy zbyt zaangażowani w to, aby utrzymywać się przy piłce, a tu kluczowe jest strzelanie goli – przyznaje Jurasz i dodaje: – Nasze cele się nie zmieniają, w każdym meczu trzeba dawać z siebie 100 procent, aby w tej lidze zwyciężać. Nikt niczego nam nie da i tego musimy być świadomi.

Sokół zajmuje aktualnie 8. miejsce w tabeli, ale ostatnie 4. mecze zgodnie przegrał, co stanowi spore rozczarowanie. Najbliższy przeciwnik także powodów do satysfakcji nie ma. Na koncie Piasta już 5. spotkań bez wygranej pod rząd i odległa, 11. lokata w ligowym gronie z najgorszym dorobkiem strzelonych bramek spośród wszystkich uczestników zmagań.