Równo do czasu
O dwóch różnych obliczach mówić można w odniesieniu do weekendowej gry kontrolnej Sokoła Słotwina z Beskidem Gilowice.
Nie od razu podopieczni Przemysława Jurasza byli w stanie zdominować rywalizację. Prowadzenie zdobyli po rzucie rożnym za sprawą Wojciecha Kapały, ale Beskid zdołał zakończyć tą część pozytywnym dla siebie akcentem bramkowym. Z równorzędnej sparingowej batalii nic nie zostało, gdy drużyny zamieniły się połowami. Nie dość, że piłka wpadała wyłącznie do „świątyni” zespołu z Gilowic, to jeszcze częstotliwość owych trafień okazała się z perspektywy a-klasowicza druzgocąca.
Sokół zaaplikował rywalowi po pauzie łącznie 6 goli i takie samo grono zawodników przyczyniło się do wygranej 7:1. Drogę do celu znalazły uderzenia z dystansu Wojciecha Wróbla i Kamila Urbańca, po dalszym słupku przymierzył precyzyjnie Damian Stawicki, golkipera Beskidu przelobował Rafał Hałat, przytomnie przed bramką zachował się też Seweryn Caputa, a ozdobą meczu była efektowna główka Konrada Wojciucha z dośrodkowania Hałata.
– Nasza przewaga była w drugiej połowie wyraźna. Doszliśmy do głosu, a równie ważne było, żeby trzymać koncentrację i nie wyłączać się, gdy rywal z dużą grupą młodzieży na boisku miał słabsze momenty – komentuje szkoleniowiec ekipy ze Słotwiny.