Goście szybko narzucili swoje warunki, jednak długo raziła ich nieskuteczność. Już w premierowej minucie dogodnej okazji nie wykorzystał Patryk Wójtowicz, a kilka minut później bramkarz Sokoła zatrzymał również uderzenie Kacpra Piątka. W dalszej części pierwszej połowy gospodarzy przed stratą gola ratował świetnie dysponowany golkiper, który obronił próbę Huberta Szatanika, a chwilę później efektownie sparował na rzut rożny odważny strzał Filipa Gajdy z okolic linii środkowej. Sokół odpowiedział jedynie pojedynczymi wypadami, z których najgroźniejszy zakończył się niecelnym uderzeniem Michała Adamusa zza pola karnego.

 

Po zmianie stron MRKS stopniowo zwiększał przewagę. Pierwsze sygnały dał Piotr Strączek, którego dwukrotnie powstrzymał bramkarz gospodarzy. Napastnik dopiął swego w 64. minucie, zamykając dośrodkowanie Oskara Zycha. Jedenaście minut później było już 2:0, gdy kapitalnym uderzeniem z blisko 40 metrów popisał się kapitan Adam Grygier, trafiając niemal w samo okienko.

 

Końcówka należała już do Strączka. W 75. minucie napastnik po indywidualnej akcji i podaniu Konrada Bukowczana podwyższył prowadzenie, a w 82. minucie skompletował hat-tricka, pewnie wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Kamila Kozłowskiego na Szataniku. MRKS mógł wygrać jeszcze wyżej, lecz kolejne okazje zmarnowali jego zawodnicy lub skutecznie interweniował najlepszy tego dnia w szeregach Sokoła bramkarz, Mateusz Białek.