Różnica klas była widoczna
Nie było niespodzianki. IV-ligowa Kuźnia awansowała dalej w Pucharze Polski kosztem V-ligowej Błyskawicy Drogomyśl.
- Szkoda, bo wynik jest wysoki i przy trzech bramkach mogliśmy się lepiej zachować. Zmierzyliśmy się jednak z fajnym zespołem, który jest młody i wybiegany. Różnica klas była widoczna - podsumowuje Krystian Papatanasiu, szkoleniowiec Błyskawicy.
Spotkanie ułożyło się po myśli ustronian. W 10. minucie Mateusz Adamczyk dobrze zachował się pod bramką Błyskawicy, po błędzie defensorów tej ekipy, i otworzył wynik spotkania. Wydawało się, że to zdarzenie otworzy "wór" z bramkami. I próby Kuźni ku temu były, nawet - można rzec - liczne. Goście jednak nie grzeszyli w pierwszej części skutecznością, lecz to uległo zmianie po przerwie.
W 50. minucie Oskar Augustyn podwyższył stan prowadzenie, a 5. minut później Łukasz Halama niefortunnie wpakował piłkę do własnej bramki. Na 4:0 trafił Samuel Addo po sprytnej "rabonie". Co warte odnotowania, uczynił to 120 sekund po tym, jak zameldował się na boisku. Później o honorową bramkę pokusił się Krzysztof Koczur, dopadając w okolicach 16. metra do odbitej piłki. Ostatni głos należał jednak do Kuźni. W 75. minucie wynik meczu na 5:1 ustalił Jerzy Tomczyk.
- Chcieliśmy dać szasnę zawodnikom, którzy mniej minut grali w lidze, ale też nie wyszliśmy całkowicie drugim "garniturem". Mimo wszystko, zależało nam na podtrzymaniu meczowego rytmu. Każdy "liznął" boiska i fajnie, bo była to dobra jednostka treningowa - dodaje Karol Sieński, szkoleniowiec Kuźni.