Różnica klas? Tylko na papierze...
Bory Pietrzykowice w inauguracyjnym sparingu pod okiem nowego-starego trenera, Sebastiana Gruszfelda, pokonały V-ligowy GLKS Nacomi Wilkowice, w którym również nieoficjalny debiut zanotował Rafał Bednarek.
- To pozytywny akcent na rozpoczęcie przygotowań. Szczególnie podobała mi się pierwsza tercja, w której było dużo dobrej gry z naszej strony. W ostatniej części meczu wykazaliśmy się z kolei sporą mądrością i potrafiliśmy odpowiedzieć po stracie prowadzenia. Bardzo pozytywnie oceniam też frekwencję na treningach, bo pracuje z nami około 20 zawodników i widać u nich dużą chęć do pracy. Do rozpoczęcia ligi zostało jeszcze sporo czasu, więc spokojnie będziemy budować formę - mówi trener Borów, Sebastian Gruszfeld.
Mecz rozegrano w systemie 3 x 30 minut. Pierwsze minuty należały jednak do Borów. Już w 9. minucie Marcin Gustyński został sfaulowany w polu karnym, a "11" na gola pewnym strzałem zamienił Dawid Zoń. Zespół z Pietrzykowic nie zwalniał tempa i na wstępie drugiej tercji podwyższył prowadzenie. Po uderzeniu Gabriela Duraja piłkę do siatki z bliskiej odległości skierował Jakub Sołtysik.
Później do głosu zaczęli dochodzić Wilkowiczanie. Najpierw kontaktowego gola zdobył Yusufu Temba, który skutecznie zamknął akcję przeprowadzoną skrzydłem, a kilka minut później po dośrodkowaniu do siatki trafił testowany zawodnik GLKS-u.
Remis nie utrzymał się jednak długo. Już 2. minuty później Daniel Grabski dograł piłkę do Sołtysika, a ten po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Wynik spotkania w 84. minucie ustalił sam Grabski, popisując się efektownym trafieniem bezpośrednio z rzutu rożnego. - Przed nami dużo pracy - skwitował mecz Rafał Bednarek, szkoleniowiec GLKS-u.