Rozstrzelani po przerwie
Pewne zwycięstwo, na terenie beniaminka, zanotowali dziś futsaliści Rekordu Bielsko-Biała,
Pierwsza połowa goli nie przyniosła, ale sytuacje strzeleckie - już tak. Stroną przeważającą była drużyna Rekordu i to ona była bliższa prowadzenia w premierowej części. Jedynym mankamentem w grze Bielszczan była skuteczność. Sytuacji sam na sam nie wykorzystał Grzegorz Harabunda, Miguel Kenji został zatrzymany przez... Mikołaja Zastawnika. Swoją szansę miał także Kadu czy Kacper Pawlus.
Strzelecki impas miał swój kres w drugiej połowie...
W 25. minucie wynik spotkania otworzył Kadu, puentując szybki atak swej drużyny. Później spotkanie miało swojego bohatera, a był nim M. Zastawnik. W nieco ponad 10. minut zawodnik Rekordu ustrzelił hat-tricka. W 29. minucie na gola zamienił dogranie z rzutu rożnego Miłosza Krzempka. Później M. Zastawnik wykorzystał dwukrotnie zamęt w grze gospodarze, po tym jak zdecydowali się oni wycofać bramkarza. Ostateczna wygrana 4:0 była najniższym wymiarem kary wymierzonym przez "rekordzistów".