SportoweBeskidy.pl: Co porabiał trener w czasie trenerskiego bezrobocia?
Ryszard Kłusek
: Pracowałem w szkole, jeździłem na mecze, obserwowałem drużyny, które wcześniej prowadziłem. Z piłką byłem cały czas za pan brat.

 

SportoweBeskidy.pl: Ciągnęło wilka do lasu, czyli do pracy trenerskiej?
R.K.:
Bardzo. Już zaczynałem chodzić po "suficie" w pewnym momencie(śmiech). Pojawiały się jakieś oferty, ale nic konkretnego. Brakowało mi piłki.

 

SportoweBeskidy.pl: Ostatnim klubem, w którym trener pracował, były Bory Pietrzykowice występujące w klasie okręgowej. Teraz objął Pan III-ligowy Pniówek Pawłowice. Przeskok jest więc spory.
R.K.:
Zgadza się, ale właśnie to mnie zmotywowało. Szybko dogadałem się z prezesem. Pniówek to klub z tradycjami, który ma swoje problemy, ale traktuję to jako wyzwanie. Mamy sporo młodych zawodników i na nich chcemy opierać drużynę. Ci chłopcy będą mieli okazję pokazać się w III lidze. To ambitni piłkarze, którzy w przyszłości chcą grać w I lidze czy Ekstraklasie.

 

SportoweBeskidy.pl: Nie jest tajemnicą, że Pniówek ma ogromne problemy. Jeszcze w ostatnich tygodniach widniało widmo wycofania się z III ligi. Jak to wygląda obecnie?
R.K.
: Lubię budować coś od zera. W sobotę mieliśmy pierwszy trening, pojawiło się na nim 39 zawodników. Jestem trenerem, który nie boi się wystawić 16-latka na boisku w III lidze i na młodzieży na pewno będziemy opierać zespół. Dziś mamy pierwszy mecz testowy. Prezesi i działacze chcą utrzymać drużynę, widać u nich ambicję i determinację.

 

SportoweBeskidy.pl: Czy w takich realiach możemy mówić o jakimkolwiek celu sportowym?
R.K.
: Oczywiście. Zawodnicy, którzy do nas przychodzą, chcą iść wyżej. Tylko dobre występy mogą im w tym pomóc, a jeśli będą się dobrze prezentować, przyjdą też wyniki. Potrzebujemy jednak również trochę doświadczenia.

 

SportoweBeskidy.pl: Jak wyglądają pierwsze dni pracy trenera? Więcej obowiązków jest na boisku czy przy telefonie, skoro trzeba od nowa budować kadrę?
R.K.
: Od telefonu mam już czerwone ucho. Od czwartku, kiedy rozpocząłem pierwsze rozmowy z Krzysztofem Bodzionym, byłym zawodnikiem Pniówka, dzwonią zawodników z całego Śląska. Chętnych nie brakuje. Wczoraj na treningu niektórym zawodnikom musiałem już podziękować. Jestem w stałym kontakcie z trenerami, menedżerami i prezesami klubów.

 

SportoweBeskidy.pl: Co Ryszard Kłusek może dać Pniówkowi Pawłowice, a co Pniówek może dać Ryszardowi Kłuskowi?
R.K.
: Pniówek dał mi szansę pracy na szczeblu III ligi i obdarzył mnie zaufaniem. Ja ze swojej strony postaram się dać drużynie charyzmę, ambicję i ciężką pracę. Mogę też zaoferować doświadczenie i zamiłowanie do piłki. Trenerem jestem 24 godziny na dobę.

 

SportoweBeskidy.pl: Czego życzyć Pniówkowi i trenerowi?
R.K.
: Wynik jest ważny, ale w obecnej sytuacji nie jest najważniejszy. Chcemy, aby w każdym z 13 ligowych meczów zawodnicy Pniówka, którzy zostaną wyselekcjonowani, zostawiali na boisku całe swoje serce, siły i zaangażowanie dla drużyny z Pawłowic.