Już w 20. sekundzie Podhalanka mogła cieszyć się z trafienia. Kacper Gąsiorek wszedł ze środka, wyprzedził obrońcę i w sytuacji sam na sam... uderzył obok bramki. Później to gospodarze przejęli boiskową inicjatywę. Optyczna przewaga należała do ekipy z Pogórza, jednak przyjezdni mądrze pilnowali dostępu do własnej bramki. Wyjątkiem była 20. minuta. To wówczas LKS objął prowadzenie. Łukasz Hanzel świetnie dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę do siatki głową skierował Krzysztof Kałuża. 

 

Pierwsza część zakończyła się korzystnym rezultatem dla LKS-u, lecz Podhalanka mogła odpowiedzieć. W 30. minucie Michał Gluza dopadł do odbitej piłki po strzale Gąsiorka i został zatrzymany przez Sebastiana Trojanowskiego. Tuż przed przerwą natomiast uderzał Mikołaj Stasica po indywidualnym rajdzie, lecz i jemu zabrakło precyzji. 

 

Druga część miała zgoła inny obraz. To Podhalanka rzuciła się frontalnie do ataku. Wyraźnie zespół "ożywił" wchodzący z ławki Dominik Słowik. Istotne zdarzenie miało w minucie 75. Faulowany w polu karnym LKS-u był wspomniany Słowik, lecz sekundy później do piłki dopadł Gąsiorek i ulokował ją siatce. Werdykt sędziego był jednak nie do zmiany - "wapno". Do "11" podszedł Mikołaj Stasica, lecz jego uderzenie obronił Trojanowski. Arbiter nakazał powtórki rzutu karnego ze względu na oderwanie nóg od linii przez bramkarza. W drugim uderzeniu Stasica... trafił w słupek. 

 

Ta sytuacja nie zniechęciła jednak Podhalanki, która 78. minucie doprowadziła do wyrównania, gdy D. Słowik celnie przymierzył po długim rogu z okolic "16". Goście mogli pójść za ciosem i mieli ku temu wyborną okazję. W 89. minucie rzut wolny wykonywał Filip Balcarek, głową uderzał Daniel Lach. Bramkarz odbił piłkę na drugą stronę, gdzie stał D. Słowik i mając czystą pozycję... nie trafił czysto w piłkę. Podział punktów stał się faktem. 

 

- Pierwsza połowa dla nas, druga dla Podhalanki - tak bym w skrócie ocenił to spotkanie. Mierzyliśmy się z solidnym rywalem, który będzie w górnej części tabeli, patrząc przez pryzmat tego meczu, więc szanujemy ten punkt - ocenił w rozmowie z naszym portalem Ł. Hanzel, trener LKS-u.