SportoweBeskidy.pl: Przyjemnie widzieć znów Magurę Bystra w ligowych szrankach.

Sebastian Bysko:
Ruszyliśmy po roku przerwy w piłce seniorskiej. Można powiedzieć, że wróciliśmy do żywych (śmiech). Powiedziałem ponad roku temu, gdy z bólem serca rezygnowaliśmy z gry w lidze okręgowej, a później również A-klasie, że wrócimy mocniejsi. Na razie jest ciężko, ale mam takie przekonanie, że z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej.

SportoweBeskidy.pl: Sporo znanych nazwisk w waszej kadrze i chyba przez to rola faworyta żywieckiej B-klasy?

S.B.:
Część kadry z ubiegłego roku zgodnie z zapowiedziami do Bystrej wróciła, ale jednak nie wszyscy. Jest Bartek Woźniak, który stwierdził wówczas w trudnej sytuacji, że mogę na niego liczyć w razie powrotu i słowa teraz dotrzymał. A przecież chętnych, aby mieć go w swoich szeregach nie brakowało. Pomaga nam też swoim ogromnym doświadczeniem Robert Sołtysek, z którym znamy się od lat. W środku pola tworzy coraz bardziej zgrany duet z Kubą Urbasiem. Ze Śrubiarni przyszedł do nas Daniel Stasica, jest też Kuba Pieterwas, który występował na szczeblu V ligi. Dzięki Bartkowi Woźniakowi trafił do nas również fajny zawodnik z Rekordu Olaf Szymanek. Obronę trzyma Dawid Szczotka, wspólnie prowadzący zespół z Bartkiem. Są ambitni bracia Marcel Paweł Kamińscy, którzy pomagali wcześniej w Trzebini. Personalnie wygląda to obiecująco w perspektywie ligi, choć – jak wspomniałem – to nie jest liga, przez którą przejdziemy łatwo i bez problemu.

SportoweBeskidy.pl: Do A-klasy zapewne chcecie jednak wrócić?

S.B.:
I to jak najszybciej! Dawno nas w B-klasie nie było i okazuje się, że to trudna rywalizacja. Każdy walczy, mecze są zacięte i trzeba się postarać, aby wygrywać. Mamy w dużej mierze nową drużynę na etapie budowy i powinno to wyglądać z każdym występem lepiej. Nie widzę innej opcji, jak awans. Ustaliliśmy z Bartkiem Woźniakiem, że jak będzie źle, to ściągniemy zimą kogoś, zwłaszcza celem poprawy gry w obronie, bo tu mamy większe potrzeby. Myślę, że sobie poradzimy.

SportoweBeskidy.pl: Raz rzeczywiście punkty już straciliście.

S.B.:
„Dwójka” z Radziechów przyjechała do nas mocna, bo w składzie z zawodnikami z pierwszej drużyny. Nie do końca byliśmy na to przygotowani. Prowadziliśmy do przerwy 2:0 i wszystko szło po naszej myśli, były też okazje, aby mecz „zamknąć” przed przerwą i spokojnie go wygrać. W drugiej połowie rywal wyrównał po rzucie karnym i rożnym, co skomplikowało naszą sytuację.

SportoweBeskidy.pl: To kto będzie najtrudniejszym rywalem w walce o mistrzostwo?

S.B.:
Sądziłem, że Jeleśnianka, ale pojechaliśmy tam w składzie trochę okrojonym i po godzinie prowadziliśmy 3:1, a w ostatecznym zwycięstwie nie przeszkodziła nam nawet czerwona kartka dla Bartka Woźniaka. Trzeba zwrócić też uwagę na zespół z Korbielowa, który ma młodych, walecznych chłopaków. My budujemy akurat naszą drużynę inaczej, bo opierając ją o solidność doświadczonych zawodników. Takie jest moje podejście, bo widzę, że z młodzieżą różnie to bywa.

SportoweBeskidy.pl: Żal tak już po dłuższym czasie, że nie podjęliście wyzwania gry w „okręgówce”?

S.B.:
Z jednej strony żałuję, bo uważam, że przystępując do ligi okręgowej w składzie, który przed rokiem mieliśmy, a więc z Łukaszem Maćkiem Figurami czy Damianem Tomiczkiem, na pewno nie bylibyśmy „w ogonie” stawki. Ale potoczyło się to tak, a nie inaczej i czasu nie cofniemy. Bywa tak, że krok w tył jest potrzebny. Jestem na bieżąco z rozgrywkami wyższych lig. A-klasa jest teraz mocna. Ukraińcy w Ciścu robią bardzo dużą różnicę i ta drużyna może okazać się nie do zatrzymania. W „okręgówce” sporo drużyn gra – nazwijmy to – tak sobie, a zwłaszcza te z Żywiecczyzny się męczą ze swoim poziomem.

Mi też ten reset był potrzebny. Odpocząłem, ale brakowało mi tych emocji. Jesienią pomagałem w Sopotni, a więc sensacyjnym liderze na półmetku A-klasy. Wiosną z kolei Świt Cięcina wspomagał się zawodnikami od nas. Były widoki, aby tam zostać, ale obiecałem pewnym osobom, że wracamy z piłką w Bystrej i super, że to się dzieje.