Gospodarze od pierwszych minut narzucili bardzo wysokie tempo. Rekord miał problem z wyjściem spod pressingu, a Constract błyskawicznie przejął kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Wynik został otwarty już w 5. minucie po niezwykle nietypowej sytuacji. Pedro Pereira wprowadzał piłkę z autu, "futbolówka" otarła się jeszcze o Pawła Budniaka, a zdezorientowany Michał Kałuża przepuścił ją do siatki, sądząc prawdopodobnie, że trafienie i tak nie zostanie uznane.

 

Lubawianie poszli za ciosem. Chwilę później kapitalnym strzałem niemal w samo "okienko" popisał się Kacper Sendlewski, który był jedną z najjaśniejszych postaci całej rywalizacji o brązowy medal. Jeszcze przed przerwą trzeci cios zadał Helder. 

 

Po zmianie stron Rekord próbował wrócić do gry, częściej utrzymywał się przy piłce i szukał sposobu na sforsowanie defensywy Constractu. Problem w tym, że gospodarze byli dziś niezwykle skuteczni i bezlitośnie wykorzystywali każdą okazję do kontrataku. Co warte podkreślenia, wieczór w Lubawie miał również wyjątkowy wymiar dla Pedrinho. Brazylijczyk rozgrywał ostatni mecz w barwach Constractu i pożegnał się z kibicami w najlepszy możliwy sposób. Dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, definitywnie odbierając Rekordowi nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Swoje trafienie dołożył także Pedro Pereira. Honorowy gol dla Bielszczan padł po samobójczym trafieniu Semedo. 

 

Constract wygrał rywalizację o 3. miejsce dzięki dwóm zwycięstwom przed własną publicznością i zakończył sezon z brązowym medalem mistrzostw Polski. Rekord natomiast drugi rok z rzędu kończy sezon poza podium, ale z Pucharem Polski. Niemniej, zespół Jesusa "Chusa" Lopeza pokazał - zarówno w meczach z Constractem Lubawa czy Eurobusem Przemyśl - że od ligowej czołówki nie dzieli ich wiele