Nie sposób twierdzić inaczej, nawet mając na uwadze, że gospodarze spotkania z Fortecą Świerklany wypracowali sobie mnóstwo dogodnych szans bramkowych. – Dobrze zagraliśmy, a liczba strzelonych goli musi cieszyć. Ktoś może powiedzieć, że gorzej było „w tyłach”, ale chciałbym, aby za każdym razem mój zespół odnosił tak przekonujące zwycięstwa. Cieszy, że to, o czym sobie mówiliśmy w tygodniu zdołaliśmy przełożyć na mecz – zauważa Konrad Kuder, trener Drzewiarza.

Jasieniczanie zdobyli przewagę na samym wstępie, gdy dośrodkowania Szymona Królaka wzdłuż bramki odpowiednio sfinalizował Patryk Łach. Wprawdzie w 13. minucie Mateusz Ćwiek doprowadził do wyrównania, ale kolejne ciosy – i to podwójnie – zadali miejscowi. Maciej Kaczmarczyk dokonywał egzekucji po przytomnym zbiciu piłki przez Marka Sobika i asyście Filipa Harężlaka z bocznego sektora. Na przerwę drużyny udały się przy stanie 3:2, bo Filip Nowak nie zdołał zastopować uderzenia Macieja Kasprzaka.

Po powrocie na murawę zawodnicy Drzewiarza natychmiast „odjechali” bramką Królaka z najbliższej odległości po podaniu Kacpra Czulaka. Do wygranej gospodarze mogli już śmiało szykować się po kolejnym „gongu” Królaka, obsłużonego przez Kaczmarczyka. Nieszczególnym zmartwieniem była korekta wyniku, o którą zespół ze Świerklan pokusił się w końcówce meczu.