Rekord w sparingu z ekipą z Bochni częściej utrzymywał się przy piłce, kreował składne akcje i potrafił momentami zepchnąć rywali do głębokiej defensywy. Jedynym elementem, którego gospodarzom brakowało, była skuteczność. Ponadto, w zespole Rekordu zabrakło kilku zawodników. Z powodów zdrowotnych sztab szkoleniowy oszczędzał Pawła Budniaka oraz Miguela Kenję, a do drużyny wciąż nie dołączył spodziewany w Bielsku-Białej Matheus.

 

Co do samego sparingu, największą przewagę Bielszczanie osiągnęli po około dziesięciu minutach gry. Najpierw Mikołaj Zastawnik "ostemplował" słupek, chwilę później to samo uczynił Miłosz Krzempek. Następnie znakomitej okazji sam na sam nie wykorzystał Kacper Pawlus, a Zastawnik po świetnym podaniu Michała Kałuży minął już bramkarza, jednak nie zdołał skierować piłki do pustej bramki. Mimo wielu niewykorzystanych sytuacji Rekord dopiął swego jeszcze przed przerwą. Akcję bramkową rozpoczął Romada, który na pograniczu faulu odebrał piłkę rywalowi i natychmiast uruchomił Edgara Varelę. Hiszpan zachował zimną krew i pewnym strzałem pokonał golkipera BSF-u, zdobywając - jak się później okazało - edyną bramkę meczu.

 

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Rekord nadal kontrolował wydarzenia na parkiecie i stwarzał kolejne sytuacje, jednak świetnie między słupkami spisywali się bramkarze gości, dzięki czemu porażka drużyny z Bochni zakończyła się jedynie jednobramkową stratą.