Sparingowa zgoda
Pomimo stosunkowo skromnej liczby bramek, sparingowe spotkanie w Radziechowach było ciekawe.
Kolorytu rywalizacji niewątpliwie nadał fakt, że już w 5. minucie gospodarze zaskoczyli wyżej notowanego konkurenta z Wilkowic. Egzekwowali rzut rożny – konkretnie uczynił to Marek Noga – a w powstałym zamieszaniu na wślizgu Szymona Kurowskiego zmusił do wyjmowania piłki z siatki Tomasz Janik. Taki scenariusz zmusił wilkowiczan do rychłych ataków – te były, w ślad za nimi także sytuacje i... niemoc w egzekucji. Szansa bodaj najlepsza to strzał Dawida Kruczka po zgraniu Mateusza Kubicy wprost w leżącego golkipera GKS-u. Konkretny mógł być w 18. minucie wypad „Fiodorów”, ale bramkarz V-ligowca zatrzymał próbę Kacpra Najzera.
Swego ekipa GLKS Nacomi dopięła po pauzie – w 62. minucie trafieniem Mateusza Fiedora, po którym optyczna przewaga gości jeszcze wzrosła. Cóż jednak z tego, skoro nieszczególnie dobrze zachowywali się w bliskości bramki GKS-u. Maciej Marzec i Rafał Hałat próbowali najczęściej, ale na wynik – finalnie remisowy – nie byli w stanie wpłynąć.
– Całkiem niezłą mieliśmy pierwszą połowę, choć rywal częściej utrzymywał się przy piłce. Po zmianach, mniej więcej od godziny sparingu, wyglądało to gorzej i różnica się zarysowała, ale trochę szczęścia nam dopisało – ocenia Sebastian Gruszfeld, szkoleniowiec przedstawiciela „okręgówki”.
– Mecz niewykorzystanych szans, ciągle czegoś nam brakowało przy sporej ilości sytuacji – zaznacza z kolei trener wilkowiczan Krzysztof Bąk. Wytłumaczeniem może być choćby nawarstwienie sprawdzianów w krótkim czasie, przy jednoczesnej treningowej intensywności. Krótko przed konfrontacją z radziechowianami, piłkarze GLKS Nacomi także remisowo 2:2 – po dublecie Hałata – zakończyli wartościowy mecz z Babią Górą Sucha Beskidzka.