– Przeciwnik zagrał tak, jak się tego spodziewaliśmy. Skupiony bronił dostępu do własnej bramki, szukając mocnej gry bezpośredniej i wykorzystując swoje warunki fizyczne. W ataku pozycyjnym bardzo ciężko było się nam przedostać – klaruje Konrad Kuder, grający trener Drzewiarza.

Gospodarze zostali zaskoczeni w 33. minucie. Straty gola mogli jednak uniknąć, bo zysk zawodników MKS-u był w głównej mierze następstwem zbyt krótkiego podania Konrada Pali do bramkarza Marcina Staniszewskiego. Cóż z tego, że lepiej jasieniczanie zaprezentowali się po przerwie. W pobliżu pola karnego ekipy z Lędzin wykazywali się większą aktywnością, czego dowodem wyrównanie. W 80. minucie po zagraniu Kudera wzdłuż bramki w dobrym miejscu i czasie odnalazł się Mateusz Wajdzik, doprowadzając do wyrównania. – Poczuliśmy, że to nasz moment, aby odwrócić losy meczu. Łapaliśmy wiatr w żagle, zyskaliśmy mocną przewagę, ale niestety nadzialiśmy się na kontrę... – opowiada szkoleniowiec Drzewiarza.

A o tym, jaki niedosyt niedzielne starcie pozostawiło niech świadczy najlepiej to, że zwycięskie trafienie MKS odnotował w 92. minucie.