Stałe fragmenty na niespodziankę
W najprawdopodobniej ostatniej grze kontrolnej przed ligą drużyna z Pogórza rywalizowała z Błękitnymi Pierściec.
Do przerwy była w niej zespołem wiodącym na boisku w Rudniku. Najpierw o gola dla LKS-u pokusił się Krystian Strach, który dobił piłkę w polu karnym do siatki przeciwnika. Pogórzanie fetowali jeszcze w tej części sparingu bramkę Kamila Kacprzykowskiego, która z jednej strony była dość przypadkowa, bo zawodnik został „nastrzelony” przez golkipera Błękitnych, z drugiej – miała bezpośredni związek z pressingiem reprezentanta „okręgówki”. Owe trafienie przedzielone zostały golem wyrównującym dla a-klasowicza, którzy nie zmarnowali rzutu karnego.
Właśnie stałe fragmenty okazały się najistotniejsze w aspekcie wyniku w rewanżowej połowie. Łupy – i to bez wątpienia niespodzianka – notowali tylko piłkarze z Pierśćca, którzy w ostatnich 20. minutach potyczki zaskakiwali defensywę LKS-u rzutem rożnym i kolejnym dziś „wapnem”, gdy ratujący sytuację Artur Jaworski dopuścił się faulu w obrębie „16”.
W tym fragmencie spotkania ekipa z Pogórza wyglądała nieco słabiej przy wąskiej kadrze. Aczkolwiek zanim doszło do zamiany stron mogła rezultat uczynić bardziej dla siebie korzystnym. Sytuację dogodne zaprzepaścili: Tymoteusz Hernik i Strach. – Obie drużyny często stosowały pressing i nie było łatwo budować akcje. Dominowała długimi fragmentami walka, ale był to wartościowy sprawdzian – ocenia Łukasz Hanzel, grający trener Pogórzan.