Strata w doliczonym
Dwie bramki w odstępie kilkudziesięciu sekund pozwoliły Czarnym Jaworze odwrócić losy spotkania w Bieruniu. Gdy wydawało się, że goście dowiozą korzystny rezultat do końca, BAP Piast w doliczonym czasie gry doprowadził do wyrównania.
Początek spotkania ułożył się po myśli gospodarzy. Już w 5. minucie Czarni popełnili błąd w defensywie, a po stracie i wyblokowanym uderzeniu do piłki na piątym metrze dopadł Sieradzki, dając Piastowi prowadzenie. Bierunianie zagrożenie stwarzali przede wszystkim po stałych fragmentach gry, gdzie wykorzystywali dobre warunki fizyczne swoich zawodników.
Czarni szybko jednak przejęli inicjatywę i zaczęli szukać swoich szans przede wszystkim po prostopadłych podaniach. Goście kilkukrotnie znaleźli się w dogodnych sytuacjach. W 22. minucie piłkę z linii bramkowej wybił jeden z zawodników Piasta, a kilka minut później okazję miał Rafał Pezda po dośrodkowaniu. Mimo przewagi Czarnych do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Czarni od pierwszych minut drugiej połowy ruszyli do ataku. Dwukrotnie na bramkę Piasta uderzał Iskierka, odpowiedź gospodarzy stanowił natomiast szybki atak zakończony trafieniem w słupek. Inicjatywa nadal należała jednak do zespołu z Jaworza. Przewaga Czarnych została udokumentowana w 70. minucie. Grzegorz Habdas zszedł z piłką do środka i mocnym, kąśliwym uderzeniem z około 20 metrów doprowadził do remisu. Jaworzanie nie zamierzali na tym poprzestać. Zaledwie minutę później, po zamieszaniu w polu karnym, niesygnalizowanym uderzeniem popisał się Łukasz Olma, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
W kolejnych minutach Czarni mieli okazje, aby zamknąć spotkanie. Po rzutach rożnych swoich szans szukali Szymon Pustelnik i Daniel Waliczek, ale zabrakło skuteczności. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w samej końcówce. W 86. minucie gospodarze byli blisko wyrównania po rzucie wolnym, lecz Czarni zawdzięczali utrzymanie prowadzenia znakomitej interwencji Oleha Abrama oraz asekuracji Habdasa, który wybił piłkę z linii bramkowej. Decydująca akcja miała miejsce już w doliczonym czasie gry. Po rzucie rożnym zawodnicy Czarnych nie dopilnowali wysuniętego rywala, a Sieradzki strzałem głową po raz drugi tego dnia wpisał się na listę strzelców.