Strzelać nie kazano
Podziałem punktów i bezbramkowym remisem zakończył się mecz Błyskawicy Drogomyśl z bialską Stalą w ramach 14. kolejki V ligi.
- Warunki do gry były dziś bardzo trudne, boisko zdecydowanie nie sprzyjało obu drużynom. Widać jednak progres i większą pewność w naszych poczynaniach. Po wygranej z Góralem zeszło z nas trochę „ciśnienia” i to przełożyło się na lepszą grę. Cztery punkty zdobyte w meczach z zespołami z czołówki to wynik godny pochwały dla całej drużyny.
Pierwsza połowa przebiegała z lekkim wskazaniem na Błyskawicę, która dobrze wykorzystywała atuty własnego boiska. Nasza defensywa spisywała się jednak bardzo solidnie i skutecznie neutralizowała zagrożenie. Po przerwie to my przejęliśmy inicjatywę - mieliśmy sporo okazji, kilka naprawdę dobrych po składnych akcjach. Przed spotkaniem remis bralibyśmy w ciemno, ale po przebiegu meczu pozostał lekki niedosyt, bo byliśmy blisko kompletu punktów. Nasza sytuacja w tabeli się nie zmienia, ale cieszy fakt, że drużyna z każdym meczem rośnie i to jest bardzo dobry prognostyk na przyszłość - ocenia Dariusz Łoś, kapitan BKS-u.
Początek spotkania należał jednak do gospodarzy. Błyskawica odważniej weszła w mecz, a swoje szanse mieli między innymi Kacper Wojnar i Eryk Rybka, którzy po dobrych akcjach ofensywnych zmusili defensywę BKS-u do czujności. Ekipa z Drogomyśla starała się prowadzić grę i wykorzystać znajomość własnego boiska, które - jak na tę porę roku - było wymagające i nie sprzyjało grze kombinacyjnej. BKS w pierwszej połowie nie potrafił rozwinąć skrzydeł i pierwsza część zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po przerwie obraz gry stopniowo się zmieniał. Gospodarze jeszcze na początku drugiej połowy mogli objąć prowadzenie, gdy w dogodnej sytuacji znalazł się Jakub Laskowski, lecz jego uderzenie nie znalazło drogi do bramki. Od około 70. minuty coraz wyraźniej zaznaczała się przewaga przyjezdnych. BKS Stal zaczął grać odważniej, szybciej i z większą determinacją.
Najpierw w znakomitej sytuacji po podaniu Pawła Michałka znalazł się Jakub Loranc, który jednak nie wykorzystał stuprocentowej okazji. W końcówce meczu emocje sięgnęły zenitu, gdy po efektownym woleju Filipa Bieli piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką, a następnie po strzale Pawła Kozioła świetną interwencją popisał się Patryk Zapała, ratując swój zespół przed utratą gola.
- Mecz na remis. My mieliśmy swoje okazje, BKS miał. Nie było fajerwerków, za dużo emocji. Koniec rundy i to widać po boiskach, które są ciężkie, a gra też była taka nie jakbym chciał - podsumował spotkanie trener Błyskawicy, Krystian Papatanasiu.