Strzelać w derbach nie kazano
W Wilkowicach gościł jasienicki Drzewiarz. Starcie zapowiadało się ciekawie, ale pomeczowa ocena pozwala na stwierdzenie, iż z dużej chmury mieliśmy stosunkowo niewielkie „opady”.
Po „oczku” dopisali do swojego dorobku zawodnicy GLKS Nacomi i Drzewiarza. Zgoda ma pokrycie w rzeczywistości boiskowej. Ze swoich zadań świetnie wywiązały się defensywy obu beskidzkich V-ligowców, unikając błędów, które miałyby poważne konsekwencje. Jasieniczanie najczęściej próbowali „poszukać” gola stałymi fragmentami, zaś najlepsza okazja gospodarzy to uderzenie Rafała Hałata z pierwszej części, które padło łupem Pawła Góry.
Była też i kontrowersja w minucie 80. W zgodnej opinii obu rywalizujących stron Konrad Pala sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Piotra Wronę, ale gwizdek arbitra dający gospodarzom rzut wolny lub karny – wszak zajście miało miejsce na granicy „16” – nie wybrzmiał.
Krzysztof Bąk (szkoleniowiec GLKS Nacomi): Idealnie ten bezbramkowy wynik oddaje obraz gry. Żadna z drużyn nie miała takiej bardzo klarownej sytuacji na odniesienia zwycięstwa. Szukając pozytywów, to na pewno 3 mecz z rzędu bez porażki, co jest już jakąś małą serią. Nie straciliśmy też gola w konfrontacji z tak bramkostrzelnym przeciwnikiem. Chce się zawsze oczywiście wygrywać, ale jednak patrzymy na wykonaną dobrą robotę w pewnych aspektach.
Konrad Kuder (szkoleniowiec Drzewiarza): Nie było dziś drużyny, która wyrosłaby ponad rywala. Niedosyt zawsze jest w przypadku remisu i też go mamy, ale wynik ten wydaje się sprawiedliwy. Dochodziliśmy do pola karnego, ale czegoś brakowało, aby defensywę ekipy z Wilkowic zaskoczyć. Cieszyć może, że sami niczego nie straciliśmy, bo takich spotkań zbyt wiele nie notujemy.