Goście od początku spotkania narzucili własne tempo gry, prezentując większą dojrzałość w operowaniu piłką i lepsze przygotowanie taktyczne. Już w 12. minucie wynik otworzył Dawid Tabacarz, który wykorzystał błąd gospodarzy przy wyrzucie z autu i szybkim przechwycie. Ten scenariusz powtórzył się przed przerwą - w 37. minucie Dominik Słowik zdobył drugiego gola dla Podhalanki po podobnej akcji, kiedy obrona Skałki dała się zaskoczyć błyskawicznemu atakowi.

 

Skałka miała w pierwszej połowie swoje momenty, ale brakowało im konkretów w ofensywie. Najbliżej zdobycia gola był Orzeł po dobrze wykonanym rzucie wolnym, jednak piłka nie znalazła drogi do siatki. Dobrze w rozegraniu piłki pokazywał się także Pochopień, próbując napędzać akcje zespołu z Żabnicy.

 

Po zmianie stron gospodarze starali się odwrócić losy spotkania. Swoje próby mieli m.in. Damian TomiczekArkadiusz Tetłak. Goście natomiast cierpliwie czekali na swoje momenty i w 72. minucie ponownie uderzyli - tym razem Filip Balcarek efektownym lobem wykorzystał zawahanie defensywy Skałki. Trzy minuty później wynik meczu ustalił Dawid Nowak, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową skierował piłkę do siatki.

 

- Podhalanka była zespołem lepszym, lepiej operowała piłką na naszym niełatwym boisku. Byliśmy gorsi o te kilka bramek, po prostu słabsi - podsumował spotkanie trener Skałki, Tomasz Sala.